sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 20: Tylko ty i ja

- Sarą? Naszą asystentką ? - zapytała zdenerwowana
- No tak - odpowiedziałem z uśmiechem
- I pojedziesz z nią ?
- Muszę - odpowiedziałem a ona wstała z moich kolan i poszła do kuchni. Udałem się za nią. - O co ci chodzi ? - zapytałem kiedy znajdowałem się w tym samym pomieszczeniu. Ona tylko westchnęła i oparła się o blat.
- Chodzi mi o to, że wyjeżdżasz z dziewczyną, która jest na ciebie napalona! - krzyknęła i obróciła się do mnie przodem - Aż na tydzień !
- Nie ufasz mi ? - zapytałem zdenerwowany
- Tobie tak ale jej nie - odpowiedziała i podeszła do mnie - Kocham cię i nie chce cię stracić - dodała patrząc mi prosto w oczy nic nie odpowiedziałem tylko delikatnie ją pocałowałem.
- Nie stracisz - wyszeptałem jej w usta - Zajmiesz się przez ten czas Bellą ? - zapytałem z nadzieją w głosie
- Jasne - odpowiedziała z uśmiechem
- A dzisiaj ten dzień spędzimy razem, we dwoje, tylko ty i ja - wyszeptałem jej do ucha po czym delikatnie pocałowałem w szyję.
- A co chcesz robić przez cały dzień ? - zapytała bawiąc się moimi guzikami
- Obojętnie byle z Tobą - odpowiedziałem i zacząłem całować jej szyję.
- Czyli oglądamy film - stwierdziła i odsunęła się
- Na prawdę? Chcesz oglądać film kiedy stoi przed tobą napalony Leon - powiedziałem a ona się zaśmiała nic nie odpowiedziałem tylko udałem się do salonu. Usiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Po chwili poczułem jak ktoś obejmuje mnie od tyły. Domyśliłem się kto to jest ale nie zwracałem uwagi. Violetta zaczęła jeździć swoimi chudymi rączkami po moim torsie. Podobało mi się to ale dalej siedziałem bez ruchu. Nagle poczułem, że całuję mnie w szyję
- Oddasz mi się dobrowolnie czy mam cię do tego zmusić - wyszeptała mi na ucho na co ja się zaśmiałem. Natomiast ona wyminęła kanapę i stanęła na przeciwko mnie po czym usiadła mi na kolanach. Spojrzałem na nią zdziwiony - Kocham cię - powiedziała to przesłodzony głosem a ja nadal milczałem - Kochasz mnie ? - zapytała i zrobiła minkę słodkiego pieska. Nie odpowiedziałem tylko pocałowałem ją czule w usta.
- Kocham - powiedziałem po oderwaniu.

******************
Jestem już spakowany. Jeszcze tylko pożegnanie z moją kochaną Violą i Bellą, która niedawno wróciła do domu. Zapakowałem już swoją zieloną walizkę. Zadzwoniłem wcześniej do Sary, żeby poinformować ją, że za parę może paręnaście minut będę pod jej domem. Czas się pożegnać. Podszedłem do małej.
- Będę tęsknić - odezwała się jako pierwsza
- To tylko siedem dni, nawet się nie obejrzysz a już wrócę - pocieszyłem ją - Ale też będę za tobą tęsknić - dodałem - Moja dziewczyno - wyszeptałem jej ze śmiechem na ucho po czym czule pocałowałem w policzek a ona mnie przytuliła. Oderwała się dopiero po dłuższej chwili po czym szybko pobiegła do swojego pokoju. Popatrzyłem na Violettę, której łzy spływały po policzku.
- Kochanie, nie płacz przecież jadę tylko na tydzień. Nie wyjeżdżam na rok - zaśmiałem się podszedłem do niej po czym ją do siebie mocno przytuliłem a ona wtuliła się we mnie. Staliśmy tak przez dłuższą chwilę. A mówiąc dłuższą chwilę mam na myśli pięć minut - Możesz mnie puścić, muszę już jechać - odezwałem się.
- Nie, nigdzie cię nie puszczę a zwłaszcza z tą jędzą. Zostajesz ze mną. - powiedziała poważnie. Odsunąłem się od niej i spojrzałem jej głęboko w oczy po czym pocałowałem.
- Kocham Cię i tylko ciebie. Będę strasznie za tobą tęsknił chociaż to tylko tydzień. Jeśli tylko zatęsknisz zadzwoń na pewno odbiorę. Za każdym razem przed pójściem spać, będę myślał tylko i wyłącznie o tobie - wyznałem i starłem jej łzę spływając po policzku - Kocham Cię, Smerfetko - dodałem i wbiłem się w jej rozgrzane usta. Oddała pocałunek i splotła nasze ręce w jedność. Po kilku minutach się od siebie oderwaliśmy. Delikatnie puściłem jej dłoń i zmierzałem do wyjścia.
- Leon - zawołała, obróciłem się i ujrzałem łzę spływającą po policzku - Tęsknię - dodała ja tylko podszedłem i ponownie ją pocałowałem.
- Kocham - odezwałem się
- Ja bardziej - odpowiedziała i lekko się uśmiechnęła. Niechętnie opuściłem posiadłość i udałem się do auta. Odpaliłem silnik i ruszyłem pod dom Sary. Kiedy dojechałem ujrzałem ją siedzącą na walizce. Zaparkowałem i wysiadłem z auta.
- Czeka pani na kogoś ? - zapytałem z uśmiechem
- Tak, na mojego przystojnego ale spóźnialskiego szefa - odpowiedziała ze uśmiechem
- Przepraszam ale Violetta nie chciała mnie wypuścić - powiedziałem
- Nie dziwie jej się - zaśmiała się a ja razem z nią. Pomogłem jej zapakować walizki do auta po czym wsiedliśmy i ruszyliśmy na lotnisko.

**************

Po kilku godzinnym locie samolotem wreszcie jesteśmy na miejscu. Musze przyznać, że NY jest interesującym miastem. Zamówiliśmy taksówkę po czym pojechaliśmy do zarezerwowanego dużego hotelu. Kiedy dojechaliśmy wziąłem moją i Sary walizkę po czym oboje weszliśmy do budynku a następnie zarejestrować się. Odebraliśmy klucze do naszych pokoi. Pierwsze co zrobiłem kiedy tylko wszedłem to rzuciłem się zmęczony na łóżko następnie rozpakowałem się po czym wziąłem prysznic i przebrałem się w świeże ubrania. Odnalazłem szybko swój telefon i napisałem wiadomość do Violi. Nie chciałem dzwonić, bo może robić coś ważnego.

Do: Smerfetka <3

Strasznie za tobą tęsknie, Smerfetko ;* KOCHAM CIĘ JAK WARIAT <3 Twój i tylko twój Laluś <333

Schowałem telefon do kieszeni i ruszyłem do recepcji zapytać czy w pobliżu nie ma jakieś kawiarni czy restauracji. Po chwili dostałem karteczkę z adresem i wróciłem z powrotem na piętro, na którym znajdowały się nasze pokoje. Postanowiłem zajrzeć do pokoju Sary. Nie zapukałem tylko od razu wszedłem i tu zrobiłem wielki błąd ponieważ zastałem ją w samej bieliźnie. Od razu zakryłem sobie oczy i wyszedłem z pokoju rzucając ciche ,,Przepraszam''. Kiedy wyszedłem z pomieszczenia przekląłem pod nosem. Czekałem chwilę pod jej pokojem aż sama otworzyła mi drzwi.
- Ja cię na prawdę przepraszam, powinienem zapukać a nie od razu wszedłem jak do siebie - zacząłem się tłumaczyć na co ona się śmiała - Co cię bawi ? - zapytałem zdziwiony
- Leon, nic się nie stało. Przecież była w bieliźnie a zresztą stałam tyłem - odpowiedziała - Wejdziesz ? Już się ubrałam - dodała i się zaśmiała
-Nie, poczekam na ciebie - stwierdziłem a ona  spojrzała na mnie zdziwiona - Zabieraj kurtkę i torebkę, bo idziemy do restauracji  - oznajmiłem jej z uśmiechem
- Restauracji ? - zapytała
- Tak, muszę ci jakoś podziękować za tą pomoc w firmie - wyjaśniłem ona się uśmiechnęła i zamknęła drzwi.
- Zaraz wracam - dodała i ponownie je zamknęła na co ja się zaśmiałem. Nie czekałem na nią zbyt długo. Wyszliśmy z hotelu i udaliśmy się do restauracji. Stwierdziliśmy, że zrobimy sobie spacer w końcu recepcjonistka twierdziła, że to nie jest daleko. Przez całą drogę opowiadaliśmy o sobie. Kiedy dotarliśmy na miejsce zajęliśmy stolik i zaczęliśmy wybierać dania z karty. Złożyliśmy zamówienie u kelnera i kontynuowaliśmy naszą rozmowę.
- Ile już jesteś z Violettą ? - zapytała zaciekawiona
- W sumie to od niedawna. Byliśmy ze sobą już wcześniej ale nie wyszło a teraz postanowiliśmy zacząć od nowa.
- Widać, że jesteś w niej straszne zakochany - powiedziała a ja zaśmiałem się cicho i spuściłem głowę - Szczęściara z niej - dodała po chwili natomiast ja obdarowałem ją swoim uśmiechem
- A ty masz kogoś ? - zapytałem
- Nie, po moim ostatnim związku postanowiłam sobie zrobić dłuższą przerwę
- A co się takiego stało ? - dopytywałem a ona spojrzała na mnie smutnym wzrokiem - Jeśli nie chcesz to nie mów - dodałem szybko
- On mnie po prostu zdradził - odpowiedziała ledwo słyszalnie - A kiedy od niego odeszłam próbował mnie zgwałcić - dodała
- Przepraszam, nie powinienem pytać - powiedziałem i chwyciłem ją za dłoń. Spojrzała na mnie a ja na nią i wtedy nasze oczy wpatrywały się w siebie nawzajem. Uśmiechnąłem się a ona to odwzajemniła. Wtedy po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz jednak otrząsnąłem się i szybko puściłem jej dłoń. Zacząłem nerwowo bawić się moją dłonią. Do naszego stolika podszedł kelner z zmówieniami. Atmosfera między nami zrobiła się gęsta. Chciałem zacząć jeść ale zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz, dzwoniła moja kochana Viola.
- Muszę odebrać - odezwałem się i odszedłem trochę od stolika.
L: Hej Violu
V: Tęsknie za tobą
L: Też tęsknie i bardzo cię kocham
V: Ja też. Wracaj już do mnie
L: Niestety nie mogę a bardzo bym chciał
V: No trudno. A co teraz robisz ?
L: Jestem na kolacji z Sarą
V: A to fajnie.... Chwila. Jesteś na kolacji ? Z Sarą ? - zdenerwowała się - I co  fajnie się z nią bawisz?
L: Kochanie, nie denerwuj się. Zaprosiłem ją na kolację za to, że mi pomogła
V: A w czym ci niby pomogła ?
L: W papierach w firmie. Na prawdę chcesz teraz o tym rozmawiać chyba nie dzwonisz po to żeby się ze mną kłócić
V: No tak przepraszam. Po prostu nie mogę znieść, że jesteś tak daleko ode mnie, że nie mogę cię pocałować, przytulić a nawet na ciebie spojrzeć, w te twoje śliczne oczy. Strasznie cię kocham i tęsknie.
L: Też Cię kocham i też strasznie za tobą tęsknie a szczególnie za twoimi ustami, pięknymi czekoladowymi oczami, twoim ciałem i za całą tobą.
V: Niestety muszę już kończyć, bardzo ale to bardzo tęsknie i Bella też. Kocham Cię, Leon
L: Ucałuj ją ode mnie. Też cię kocham, Smerfetko - rozłączyłem się. Spojrzałem jeszcze raz na telefon po czym się do niego uśmiechnąłem.  Odwróciłem się aby wrócić do stolika, przy którym siedziała Sara ale niestety wpadłem na kogoś. Tym kimś była właśnie ona moja asystentka. Trzymałem ją w swoich ramionach i wpatrywałem się jej głęboko w oczu. Natomiast ona zaczęła się do mnie przybliżać. Wiedziałem na czym to się skończy ale jakaś siła nie pozwoliła mi się od niej odsunąć. Tak jakbym chciał ją pocałować tylko, że ja tego nie chce. Kocham Violettę i nie mogę a nawet nie chce jej zdradzić. Jej usta już prawie dotykały moich...
***************************
Jest i on. Jednak dodałam rozdział, bo kompletnie nie mam pomysłu jak zakończyć One Shot'a no a, że teraz mam jakiś dziwny przypływ inspiracji na rozdziały to je pisze i publikuję. Dziękuję za uwagę i do widzenia. Pozdrawiam i komentujcie.
15 komentarzy = NEXT  

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 19: A mnie kochasz ?

Leon
Spojrzałam na Laurę. Patrzyła na mnie przepraszającym spojrzeniem. Wiedziałem, że nie zrobiła tego specjalnie, że tego żałuje. Uśmiechnąłem się do niej by wiedziała, że nie jestem na nią zły.
- Biegnij za nią - odezwała się po chwili po czym się uśmiechnęła. Odwzajemniłem uśmiech i ruszyłem w stronę, w którą pobiegła Violetta. Szukałem jej wszędzie. Dzwoniłem ale za każdym razem odrzucała połączenia. W końcu zrezygnowany chciałem wrócić do środka ale na szczęście zobaczyłem ją siedzącą na ławce przy fontannie. Podszedłem i nie pewnie usiadłem obok.
- Zostaw mnie - odezwała się ledwo słyszalnie, można było dostrzec, że płacze. 
- Daj mi to wyjaśnić - powiedziałem spokojnie nadal na nią patrząc.
- Nie ma czego wyjaśniać - odpowiedziała - Kochasz ją nie mnie - dodała i spuściła głowę. Wstałem z miejsca i kucnąłem na przeciwko niej. Podniosłem jej podbródek i spojrzałem jej prosto w oczy.
- Kocham cię i nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo. Nie będę cię okłamywać, że już nic do niej nie czuje, bo tak nie jest. Jakaś część mojego serce nadal być może ją kocha ale to jest już przeszłość teraz liczysz się tylko ty. Kocham cię, kochałem i nadal będę nie ważne co się wydarzy - powiedziałam a ona nic nie powiedziała tylko mnie czule pocałowała
- Przepraszam - odezwała się po oderwaniu - Ja po prostu poczułam się zazdrosna kiedy zobaczyłam was razem - dodała patrząc mi prosto w oczy nic nie powiedziałem tylko ją przytuliłem.
- Wracamy ? - zapytałem
- Jasne a gdzie jest Bella ? - odpowiedziała i wtedy sobie przypomniałem, że zostawiłem ja samą - Zostawiłeś ją ? - dodała chyba zła
- No tak - powiedziałem - Pobiegłem od razu za tobą - dodałem na swoją obronę - Poczekaj zadzwonię do Laury może mała jest z nią - odezwałem się po namyśle i wyciągnąłem telefon. Wybrałem szybko numer i zadzwoniłem.

*********************

Jesteśmy już we trójkę w domy. Okazało się, że Bella przez ten cały czas była z Laurą na ławce przed sklepem. Chcieliśmy obejrzeć jakiś film ale Violetta musiała iść już do domu, bo jutro wyjść z przyjaciółkami i musi się wyspać. Kompletnie tego nie rozumiem ale jeśli sama chciała to przecież nie zatrzymam ją siłą .
- O czym myślisz ? - zapytała niespodziewanie Bella - O Violetcie ? - dodała a ja się zaśmiałem - Czy może o Laurze ? - spojrzałem na nią pytająco - Widziałam jak ją przytulałeś - sprostowała
- Jest moją przyjaciółką - odpowiedziałem
- A Violetta też jest twoją przyjaciółką ? - zapytała i spojrzała na mnie
- Nie, Violetta jest moją dziewczyną - powiedziałem z wielkim uśmiechem - Kocham ją - dodałem natomiast ona wdrapała mi się na kolana.
- A mnie kochasz ? - zapytała z uśmiechem ja tylko kiwnąłem głową także się uśmiechając - Czyli ja też jestem twoją dziewczyną - dodała szczęśliwa i przytuliła się do mnie na co ja się zaśmiałem.
- Dobra, moja dziewczyno idziemy już spać - odezwałem się ze śmiechem a ona pocałowała mnie w policzek i pobiegła do pokoju. Po kilku minutach także udałem się do swojego pokoju, przebrałem się w swoją piżamę i położyłem się do łóżka.

*********************

Obudziłem się wcześnie ponieważ muszę iść do firmy. Zwlokłem się z łóżka i udałem się do łazienki. Wziąłem szybki prysznic po czym wróciłem do swojej sypialni. Wyciągnąłem z szafy idealnie wyprasowaną koszulę. Założyłem ją na siebie, dobrałem do tego spodnie oraz zegarek. Oczywiście nie obyło się bez popsikania się moimi ulubionymi perfumami. Byłem już gotowy ale niestety zapomniałem o Belli. Z kim mam ją tym razem zostawić? Wysłałem wiadomość do Diego. Ostatnim razem opiekował się nią Maxi ale to nie skończyło się zbyt dobrze więc wolę nie ryzykować. Po kilkunastu minutach  usłyszałem dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć i ujrzałem mojego dobrego kumpla a nawet mogę go znowu nazwać przyjacielem z misiem i czekoladkami. Zaprosiłem go do środka.
- To gdzie ona jest ? - zapytał rozglądając się po pokoju 
- Jeszcze śpi - odpowiedziałem - Jak się obudzi to zrób jej śniadanie - poprosiłem - Tylko proszę nie spal mi kuchni - dodałem poważnie
- Spokojnie ja to nie Maxi - zaśmiał się a ja po chwili się uśmiechnąłem
- Mogę na ciebie liczyć ? - zapytałem z nadzieją
- Jasne, Tobie zawszę pomogę - odpowiedział z uśmiechem
- To ja będę się już zbierał - oznajmiłem i zmierzałem do wyjścia. Popatrzyłem jeszcze raz na niego na co on  się uśmiechnął. Wyszedłem z domu i wsiadłem do swojego samochodu. Jak najszybciej pojechałem pod moją firmę. Oczywiście musiałem chwile postać w korku ale na szczęście nie spóźniłem się. Wysiadłem z auta i udałem się do swojego biura. Przed wejście nie obyło się bez konfrontacji z Sarą.
- Jakby co jestem u siebie - rzuciłem szybko i wszedłem do środka. Zasiadłem do biurka i zacząłem swoją pracę. Jakoś tak tu pusto bez Violetty. Niestety wzięła sobie dzisiaj wolne. Zostałem sam z tymi papierami. Nie mogę się na niczym skupić. Ze złości rzuciłem wszystkimi papierami o biurko i wtedy do środka weszła na asystentka Sara.
- Widzę, że nie jesteś w humorze - odezwała się widząc papiery i moją minę - Przyniosłam kawę - dodała i postawiła kubek na biurku. Po czym na nim usiadła. Wiedziałem wtedy co się szykuje.
- Jeśli chcesz mnie podrywać to daruj sobie nie mam na to ochoty - powiedziałem prosto z mostu i upiłem łyk kawy.
- Nie chciałem Cię podrywać - odpowiedziała - Wiem, że jesteś szczęśliwy ze swoją dziewczyną i chociaż strasznie mi się podobasz, nie będę się mieszać w waszym związku - wytłumaczyła a ja popatrzyłem na nią zdziwiony - No co ? - zapytała ze śmiechem
- Myślałem, że jesteś typem dziewczyny, która nigdy nie odpuszcza - odpowiedziałem zgodnie z prawdą
- Bo jestem, ale nie chce żeby ktokolwiek cierpiał - powiedziała z uśmiechem a ja to odwzajemniłem - Skoro nie mam u ciebie szans to może chociaż spróbujemy się zaprzyjaźnić - dodała niepewnie
- Dobra możemy się zaprzyjaźnić, ale jeżeli to jakiś twój plan to ..
- Spokojnie nic nie planuję - przerwała mi i uniosła ręce w geście obrony. Zaśmiałem się i wtedy zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz dzwonił ojciec. Niechętnie odebrałem.
L: Hallo?
N: Leon, to ty ?
L: Tak, po co dzwonisz ?
N: Kiedy cię nie było w firmie załatwiliśmy z Violettą spotkania z kilkoma firmami
L: I co z tego ?
N: To, że jutro wieczorem wylatujesz do Nowego Yorku na dwa dni później do Las Vegas także na dwa dni i ostatnie spotkanie masz w Waszyngtonie tym razem na trzy dni.
L: Co?  A Violetta leci ze mną ?
N: Nie, Violetta zostaje w firmie i ma spotkania na miejscu
L: Mam lecieć sam ?
N: Poleci z tobą ta wasza asystentka
L: A co ona ma z tym wspólnego ?
N: Pomoże ci w spotkaniach i dotrzyma ci towarzystwa. Muszę już kończyć, nie zapomnij o jutrzejszym locie. Narazie. - rozłączył się a ja ścisnąłem w ręce telefon.
- Coś się stało ? - zapytała z uśmiechem Sara
- Mam nadzieję, że nie masz planów na najbliższy tydzień - zaśmiałem się
- No nie mam a czemu pytasz ? - zdziwiła się
- Bo jutro wieczorem lecisz ze mną na spotkania biznesowe - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się 
- Ja? - kiwnąłem tylko głową
- Mam nadzieję, że zdążysz spakować się w jeden dzień - zaśmiałem się
- A gdzie lecimy ? - zapytała podekscytowana
- Zobaczysz jutro - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się - Dobra teraz zajmijmy się tymi papierami - dodałem a ona na mnie spojrzała - Skoro jesteśmy przyjaciółmi to miałem nadzieję, że mi pomożesz - wytłumaczyłem
- Nadzieja matką głupich - odpowiedziała, zeszła z biurka i zmierzała w stronę drzwi.
- Czyli mi nie pomożesz ? - zapytałem zdziwiony
- A co będę miała z tego, że ci pomogę ? - odpowiedziała pytaniem na pytanie
- Nie wiem, ale wiem co dostaniesz jak mi nie pomożesz
- Co takiego ?
- Kopniak w tyłek
- A to nie skorzystam - zaśmiałem się a on znowu ruszyła w stronę drzwi - Zrobię kawę i zaraz wracam ci pomóc - dodała
- Dziękuję - krzyknąłem za nią.

***************

Jestem wykończony. Przez ostatnie kilka godzin razem z moją przyjaciółką a zarazem asystentką pracowaliśmy nad finansową stroną firmy. Musze przyznać, że gdyby nie jej pomoc to na pewno siedziałbym z tym całą noc.
- Dziękuję ci za pomoc - odezwałem się kiedy wychodziliśmy z budynku firmy.
- Nie ma za co, przyjaciołom się pomaga - powiedziała z uśmiechem
- Podwieźć cię ? - zapytałem otwierając drzwi do swojego auta
- Nie dzięki, jestem swoim - odpowiedziała
- Okej, nie wiesz co tracisz - zaśmiała się - Do zobaczenia jutro - dodałem i wsiadłem do swojego samochodu. Pomachałem jej i ruszyłem do swojego mieszkania. Kiedy tylko wszedłem do środka zastałem ciemność. Zdziwiłem się. Po cichu udałem się w kierunku mojej sypialni. Delikatnie otworzyłem drzwi i zaświeciłem światło. Wtedy ujrzałem zaskakujący widok. Violetta leżała na moim łóżku w seksownej bieliźnie, w około było pełno płatków róż a na szafce butelka szampana. Zamurowało mnie. Ona kiedy tylko mnie ujrzała podeszła bliżej i delikatnie pocałowała w usta.
- Nareszcie wróciłeś - powiedziała i zaczęła wodzić palcami po moim torsie - Masz ochotę na szampana ? - zapytała patrząc mi w oczy.
- Nie, ale mam ochotę na Ciebie - odpowiedziałem i jak najszybciej wbiłem się w jej usta. Natomiast ona odwzajemniła pocałunek i zaczęła ściągać mi koszulę. Podniosłem ją i delikatnie położyłem na łóżku.
- Czekaj a jak Bella wejdzie - oderwałem się na chwile do niej 
- Spokojnie, nocuje dzisiaj u Diego - odpowiedziała i powróciła do całowania moich ust. I właśnie tak zaczęła się nasz upojna noc, która nie miała końca.

**************
Obudziłem się z samego rana. Rozejrzałem się po pokoju i ujrzałem śliczną szatynkę leżącą obok mnie. Uśmiechnąłem się, pocałowałem ją w czubek głowy i delikatnie wstałem z łóżka. Udałem się do kuchni. Postanowiłem zrobić mojej ukochanej pyszne śniadanko w końcu na to zasługuje. Wyciągnęłam potrzebne produkty i zacząłem przygotowywać. Już prawie kończyłem śniadanie. Chciałem zanieść je Violetcie ale niestety musiała wstać szybciej.
- Heej kochanie - odezwała się zaspana i podeszła do mnie po czym złożyła na moich ustach czuły pocałunek - Mój kochany kucharz znowu w akcji - dodała ze śmiechem
- A wiesz, że z ostatnich badań psychologicznych wynika iż kobiety uważają za niezwykle seksowne, jeśli mężczyzna potrafi gotować - powiedziałem zgodnie z prawdą a ona się zaśmiała - A co może nie jestem seksowny - dodałem z pretensjami
- Tego nie powiedziałam - odpowiedziała i zaczęłam delikatnie całować mój tors a później szyję aż a końcu przeszła do moich ust. Niestety musiałem to przerwać.
- Widzę, że masz ochotę na powtórkę - odezwałem się uwodzącym głosem a ona tylko pokiwała głowa i chciała mnie znowu pocałować - Najpierw śniadanie - postanowiłem
- Dziwne, Leon Verdas nie ma ochoty na seks - powiedziała
- Ponieważ Leon Verdas jest strasznie głodny  - odpowiedziałem całkiem poważnie i chwyciłem talerz z jedzeniem po czym udałem się do jadalni. Po chwili uczyniła to samo. Nie usiadła na krześle obok tylko na moich kolanach. Nie przeszkadzało mi to. Zaczęła mnie karmić co sprawiło mi i jej zabawę. Kiedy skończyliśmy konsumować nasze śniadanie. Poszliśmy się ubrać. Po wykonani wszystkich potrzebnych czynnościach usiedliśmy razem na kanapie.
- Co ty na to abyśmy dzisiejszy dzień spędzili tylko we dwoje - zaproponowałem a ona mnie pocałowała
- A wieczorem możemy dokończyć to co zaczęliśmy w kuchni - powiedziała Viola i usiadła na mnie okrakiem.
- Przecież ja wieczorem wyjeżdżam - odpowiedziałem a ona dziwnie na mnie spojrzała
- Co ? Wyjeżdżasz ? - zapytała zdenerwowana
- No tak, ustalałaś z moim ojcem terminy spotkań
- Całkiem o tym zapomniałam - uderzyła się lekko w głowę - Nie będziesz się tam sam nudził ? - zapytała i bawiła się guzikami mojej koszuli
- Nie jadę tam sam
- Kto z tobą jedzie ?
- Sara - odpowiedziałem z lekkim uśmiechem natomiast Viola spoważniała i przybrała zdenerwowany wyraz twarzy.
**********************
Postanowiłam dodać rozdział. Bo długo już czeka na opublikowanie. Od razu mówię, że przepraszam za błędy nie mam czasu ich sprawdzać. Jeżeli pod tym rozdziałem będzie 15 komciów to dodam koleją część One Shot albo rozdział. Wy wybieracie !

czwartek, 29 maja 2014

One Shot: Sama tego chciałam cz 3

- Dlaczego ? - zapytał uważnie na mnie patrząc
- Co? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie zdezorientowana
- Przyjemnie ci się słuchało jak cierpię, jak jest mi źle po twoim wyjeździe i rozstaniu - powiedział poważnie i z wyrzutami.
- Nie to nie tak ja po prostu...
- Po prostu co ? - zapytał - Po prostu chciałaś mieć świadomość, że zraniłaś tak bezduszną osobę jak ja. Ale jakbyś chciała wiedzieć to ja też mam uczucia. Nawet nie wiesz jak się poczułem kiedy dostałem zaproszenie na wasz ślub, jak trudno było mi pogodzić się z tym, że mnie zostawiłaś i wybrałaś jego, jak trudno było mi przestać cię kochać. Czułem się jak kompletny idiota. Dawałem z siebie wszystko tylko po to żebyś była szczęśliwa a ty nigdy nie doceniłaś moich starań. Wiedziałem, że to co do ciebie czuje to nie jest tylko przelotne uczucie ale ty miałaś to gdzieś i kiedy tylko nadarzyła się okazja biegłaś po pocieszenie do Tomasa. Przez cały czas myślałem, że mnie kochasz, że coś dla ciebie znaczę ale jednak się pomyliłem, tak samo jak pomyliłem się co do ciebie  - odpowiedział ze złością i smutkiem po czym spojrzał na mnie, odwrócił się i zaczął iść przed siebie. Patrzyłam jak odchodzi i do moich oczu napływały łzy.
- Kocham cię ! - krzyknęłam po chwili a on staną i obrócił się w moją stronę
- Co ? - zapytał
- Zawsze cię kochałam - odpowiedziałam i ruszyłam w jego stronę - Nigdy nie przestałam o tobie myśleć, zawsze kiedy zamykałam oczy widziałam ciebie. Osobę, którą naprawdę kochałam i nadal kocham. Codziennie zastanawiałam się czy o mnie pamiętasz, czy tęsknisz, czy wciąż mnie kochasz, czy decyzja, którą podjęłam była słuszna. Nigdy o tobie nie zapomniałam i nie zapomnę, bo cię kocham - powiedziałam i stanęłam przed nim - Zależy mi na tobie - dodałam i pocałowałam go. Nareszcie znowu mogę poczuć smak i ciepło jego ust. Tak jak podczas pierwszego pocałunku czuję motylki w brzuchu. Mimo zdziwienia Leon oddał pocałunek. W duchu cieszyłam się jak dziecko nie miałam pojęcia, że jeden pocałunek może dać tyle radości. Niestety nie oczekiwanie on się odsunął.
- Nie potrafię - powiedział i chciał odejść ale go zatrzymałam
- Nie rozumiem
- Masz męża. Podjęłaś już decyzję - odpowiedział i tak po prostu odszedł. Miałam ochotę się popłakać jak małe dziecko. Dlaczego ja zawsze muszę komplikować sobie życie? Zresztą co ja sobie myślałam, że powiem mu '' Kocham Cię'', on mi wybaczy i będziemy żyć szczęśliwie. To nie jest bajka tylko prawdziwe życie. Otrząsnęłam się i załamana ruszyłam do domu.

*Następnego dnia*

Obudziłam się w niezbyt dobrym humorze. Wreszcie dotarło do mnie, że przez jedną źle podjętą decyzję całe moje życie straciło sens. Niechętnie wstałam z łóżka, ubrałam się i zeszłam na śniadanie. Przy stole siedział tato i Jade. Szczerze mówiąc ucieszyłam się na jej widok. Co prawda kiedyś nie miałyśmy przyjaznych relacji ale po  tym jak się wyprowadziłam polepszyły się. Uśmiechnęłam się szczerze no nich, zasiadłam do stołu i zaczęłam konsumować posiłek.
- Violu, masz jakiś plany na dziś wieczór ? - zapytał tato
- Na wieczór ? - zastanawiałam się - To nie, a czemu pytasz ?
- Organizujemy grilla wieczorem, może byś wpadła - zaproponował tato z uśmiechem
- A kto będzie ?
- Sami znajomi - odpowiedziała Jade
- W takim razie wpadnę - postanowiłam i wróciłam do konsumowania posiłku. Przez cały czas zastanawiałam się czy spotkać się z Leonem i wszystko mu wyjaśnić ale pewnie po tym wszystkim nie będzie chciał się ze mną zobaczyć. Po skończonym śniadaniu wróciłam do pokoju, zabrałam torebkę i ruszyłam na zakupy. Zaczynam nowe życie to i powinnam zmienić swój styl.

************

Wszystko jest już przyszykowane. Niedługo powinni zjawić się goście. Nadal nie wiem kto dokładnie będzie na tym grillu. Pewnie wszyscy będą w wieku mojego ojca i Jade. Parę osób już przyszli i rozmawiają w ogrodzie. Usłyszałam znajome głosy. Szybko zeszłam na dół i zobaczyłam Fran, Marco oraz ich synka. Uśmiechnęłam się.
- Cześć, co wy tu robicie ? - zapytałam uśmiechając się do nich.
- Twój tato nas zaprosił - odpowiedział Marco
- Cieszę się, że przyszliście - powiedziałam i przytuliłam Fran. Poszliśmy wszyscy na taras do reszty gości. Nie zauważyłam nawet, że przyszli także rodzice Leona. Żałowałam, że jego tutaj nie ma. Zrobiło się już późno. Dlatego mój ojciec wymyślił aby darować sobie grilla i rozpalił ognisko. Poczułam się znowu jak nastolatka, jakby nagle czas się cofną. Wszyscy zaczęli opowiadać najciekawsze historie ze swojego życia po czym śmiali się z niczego. Spojrzałam w stronę drzwi wejściowych do domu i wtedy ujrzałam Leona. Na sam jego widok się uśmiechnęłam, czego on niestety nie odwzajemnił tylko odwrócił wzrok. Podszedł do mojego ojca przywitał się i usiadł obok Fran i Marco. Po kilku minutach mój tato wyciągnął alkohol i wszyscy zaczęli pić. Natomiast ja postanowiłam nie pić i udałam się na mały spacerek aby wszystko sobie przemyśleć i poukładać. Wróciłam do Buenos Aires z nadzieją, że wszystko będzie dobrze a wcale nie jest. Straciłam miłość mojego życia z własnej głupoty. Zresztą co ja sobie myślałam, że on będzie na mnie czekał aż w końcu zrozumiem swój błąd i do niego wrócę. Na tą myśl się zaśmiałam. Muszę w końcu zrozumieć, że straciłam już swoją szansę u niego. Liczy się teraz jego szczęścia a nie moje. Po chwili wróciłam do ogrodu. W drodze powrotnej postanowiłam, że porozmawiam z Leonem i go przeproszę. Rozejrzałam się w celu zobaczenia go ale niestety nigdzie go nie było.
- Nie wiesz gdzie jest Leon? - zapytałam Fran, która przechodziła obok mnie
- Jest w środku, bawi się z Jorge - odpowiedziała i się uśmiechnęła co odwzajemniłam.Szybko weszłam do środka i udałam się do salony. Ujrzałam go. Siedział na dywanie razem z małym. Oparłam się o futrynę i obserwowałam go. Wyobraziłam sobie, że Leon jest moim mężem a Jorge to nasz owoc miłości. Uśmiechnęłam się.
- Cześć - odezwałam się wreszcie a ona na mnie spojrzał, wstał i chciał już coś powiedzieć - Nic nie mów. Chciałam cię tylko przeprosić - zaczęłam
- To ja powinienem cie przeprosić. Wtedy w parku ja nie panowałem nad sobą, te wszystkie emocje, które kłębiłem w sobie przez tak długi czas wybuchły. Na prawdę żałuję tego co powiedziałem - powiedział i chciał odejść ale ja go zatrzymałam
- Jedyną osobą, która tu zawiniła jestem ja. I nie zaprzeczaj, bo też tak uważasz - odpowiedziałam i wtedy do domu weszła Fran.
- Nie przeszkadzajcie sobie, ja tylko przyszłam zabrać moją zgubę - oznajmiła i wzięła na ręce swojego synka po czym wyszła. Odprowadziłam ją wzrokiem a następnie z powrotem spojrzałam na Leona.
- To co wtedy mówiłam w parku to prawda. Chociaż nie wiem jak bardzo bym się starała nie potrafię o tobie zapomnieć i przestać cię kochać. Kiedy ujrzałam cię po raz kolejny, wszystkie wspomnienia powróciły, każdy pocałunek, dotyk a nawet kłótnie. Zrozumiałam, że moją jedyną miłością jesteś ty i zawsze nią będziesz. Kocham Cię i zawsze będę po mimo ... - nie dokończyłam, bo Leon mnie pocałował. Byłam taka szczęśliwa, że od razu oddałam pocałunek, który z czasem stał się brutalny i pełen miłości. Można było wyczuć tęsknotę i radość. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, bo zabrakło nam powietrza. Staliśmy stykając się czołami.
- Tęskniłem za tym - odezwał się jako pierwszy dysząc
- Zmywamy się stąd ? - zapytałam a ona się uśmiechnął i złapał za rękę. Wyszliśmy z domu i udaliśmy się do jego samochodu. Odpalił silnik i ruszyliśmy prawdopodobnie w stronę jego mieszkania. Dojechaliśmy bardzo szybko z czego się cieszyłam. Od progu zaczęliśmy się całować. Oboje byliśmy spragnieni bliskości tej drugiej osoby. Kierowaliśmy się do sypialni nadal się całując. Kiedy weszliśmy do odpowiedniego pomieszczenia od razu pozbyliśmy się swoich ubrań zostając w samej bieliźnie. Leon delikatnie mnie podniósł i położył na łóżku. Oderwał się od moich ust i zaczął całować moją szyję a następnie brzuch. Było mi przyjemnie. Po chwili ściągnął mi majtki i zaczął bawić się moim skarbem. Czułam jak jego język wiruje wewnątrz mnie. Kiedy skończył robić mi dobrze, powrócił do moich ust. Natomiast ja postanowiłam się mu odwdzięczyć. Przewróciłam się tak, że teraz to ja byłam na górze. Zaczęłam całować jego tors, przygryzając gdzie nie gdzie. Następnie przeszłam do jego bokserek. Jednym ruchem ściągnęłam jej i zaczęłam bawić się jego skarbem. Wiedziałam, że sprawiam mu tym przyjemność i właśnie to motywowało mnie dalszej zabawy. Kiedy poczułam, iż jego przyjaciel jest już gotowy powróciłam do całowania jego torsu. Po chwili on przewrócił mnie tak, że leżał na mnie. Uśmiechnął się i delikatnie w mnie wszedł. Jęknęłam z podniecenia. Przerwał na chwile i spojrzał na mnie troskliwie. Uwielbiam to w nim, że jest taki delikatny.
Nic nie powiedziałam tylko się uśmiechnęłam, odwzajemnił to i pocałował mnie czule w usta po czym kontynuował. Po moim ciele rozpływała się niesamowita rozkosz. Wtedy nie interesowało się nic tylko ja i on. Nagle poczułam jak roznosi się we mnie orgazm. Poczułam się wtedy jak trzy metry nad niebem. Zupełnie jak za pierwszym razem. Spojrzał na mnie a po chwili pocałował czule w usta.
- Brakowało mi tego - odezwałam się jako pierwsza. On się tylko uśmiechnął i przybliżył do mojego ucha po czym wyszeptał kilka słodkich słówek. Obróciłam się tak aby leżeć na nim. Jego członek nadal znajdował się wewnątrz mnie. Oparłam się brodę na jego klatce piersiowej i patrzyłam mu prosto w oczy.
- Chciałabym cofnąć czas - zaczęłam a on się zdziwił - Żeby znowu mogłabym być z tobą - wyjaśniłam a on się uśmiechnął - Kocham cię - dodałam z uśmiechem natomiast on milczał - Nic nie odpowiesz ? - zapytałam zdziwiona
- Też cię kocham - powiedział patrząc mi prosto w oczy - Nawet nie wiesz jak bardzo - dodał i czule mnie pocałował. Przytuliłam się do niego po czym po chwili zeszłam z jego ciała i położyłam się obok. Wtuliłam się w jego rozgrzane ciało i odpłynęłam do krainy Morfeusza.

********************
Obudziły mnie przedzierające się przez zasłony promienie słońca. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i od razu przypomniałam sobie co wydarzyło się zeszłej nocy. Odwróciłam głowę i ujrzałam śpiącego Leona. Już dawno nie widziałam takiego widoku. Zazwyczaj widziałam twarz Tomasa. Postanowiłam obudzić królewicza dlatego lekko się podniosłam i musnęłam jego usta swoimi. Momentalnie otworzył oczy po czym się uśmiechnął.
- Dzień dobry - powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy
- Heeej  - odpowiedział  i się uśmiechnął - Jak się spało ? - zapytał po chwili
- Wspaniale - powiedziałam i się w niego wtuliłam a on złapał mnie za dłoń i zaczął ją oglądać - Chciałabym się tak budzić codziennie i każdą noc spędzać z tobą - dodałam i spojrzałam na niego a on nadal patrzył na moją dłoń. Nagle jego wzrok przykuła obrączka a uśmiech natychmiastowo zszedł z twarzy - Coś się stało ? - zapytałam
- Nie powinniśmy tego robić - odpowiedział, wstał z łóżka i zaczął się ubierać.
- O co ci chodzi ? - zapytałam i także wstałam po czym ubrałam dolną część bielizny i koszulkę.
- Nie powinniśmy ze sobą spać - odpowiedział i wyszedł z sypialni. Podążałam za nim.
- Niby dlaczego ?  - dopytywałam - Co nie podobało ci się ?
- Nie o to chodzi - powiedział i szedł dalej - Ty masz męża i jesteś z nim szczęśliwa - dodał
- Szczęśliwa ? - zaśmiałam się - Żartujesz sobie - dodałam a on się zatrzymał i spojrzał na mnie - Przez ten całe małżeństwo z Tomasem nie byłam tak szczęśliwa jak przez tą jedną noc z tobą - wytłumaczyłam mu i podeszłam do niego - Tylko ty dajesz mi szczęście - wyznałam a on czule mnie pocałował.
- Kocham Cię - powiedział kiedy się od siebie oderwaliśmy
- Ja też cię kocham - odpowiedziałam z wielkim uśmiechem.

****************

Jakiś czas temu wróciłam od Leona. Strasznie się ciesze, że znowu mogę się do niego przytulic i pocałować, że po prostu przy mnie jest. To jest  najważniejsze, on jest najważniejszy. Muszę jak najszybciej rozstać się z Tomasem. Nie chce dalej nosić jego nazwisko a tym bardziej być jego żoną. Usłyszałam dźwięk dzwonka. Szybko zeszłam na dół aby otworzyć. Złapałam za klamkę i otworzyłam. Kiedy zobaczyłam osobę stojącą za nimi zamarłam.
- Co ty tu robisz ?  - zapytałam zła

******************
Jest kolejna cześć. Zrobię jeszcze tylko jedną i koniec. Przepraszam, że tak długo nie było ale nie miałam czas dokończyć. Mam nadzieję, że wam się podoba. Nie wiem kiedy będzie kolejna ale prawdopodobnie w następnym tygodniu. Przepraszam za błędy.  

środa, 14 maja 2014

One Shot: Sama tego chciałam cz 2

Kiedy go ujrzałam moje serce zabiło mocniej. Czy to możliwe, że nadal go kocham, że to uczucie wciąż jest we mnie i nigdy nie wygasło, że będąc z Tomasem nigdy nie byłam szczęśliwa, że to tylko moja podświadomość wmawiała mi to i nie dopuściła by serce pamiętało o Leonie ale czy przez tak długi czas można tłumić w sobie tak ślinę uczucie jakim jest miłość do drugiej osoby. Muszę przyznać, że przez ten czas strasznie się zmienił. Jego twarz przybrała bardziej męskie i dojrzalsze rysy. Usta wydają się pełniejsze a oczy dostały bardziej wyrazistego koloru. Ciało przyciąga większa uwagę i bardziej pociąga a jego włosy postawione do góry jeszcze bardziej dodają mu męskości.
- Fran, Marco cię woła - odezwał się Leon wyrywając mnie z przemyśleń - A to kto ? - zapytał i popatrzał na mnie. Nie wierzę, że mnie nie poznaje. Przecież tak bardzo się nie zmieniła a może on już po prostu zapomniał o kimś takim jak Violetta Castillo a raczej Herodia ale to już nie aktualne - Nowa sąsiadka - odpowiedział na swoje pytanie - Oby była normalniejsza niż ta ostatnia - zaśmiał się i spojrzał na Fran a ona się tylko do niego uśmiechnęła.
- Jestem .. - nie dokończyłam, bo zadzwonił mu telefon. Spojrzał na wyświetlacz.
- Przepraszam muszę odebrać - powiedział i wyszedł do środka. Odprowadził go wzrokiem, nie mogłam przestać na niego patrzeć. Zachwycał mnie swoją męską urodą i tym, że stał się taki dojrzały.
- Halo tutaj ziemia - wyrwała mnie z fantazji Fran machając mi ręką przed twarzą.
- Przepraszam zamyśliłam się - odpowiedziałam zarumieniona
- Zmienił się prawda - powiedziała tak jakby czytała mi w myślach
- I to bardzo - rozmarzyłam się
- Wejdziesz ? - zapytała z uśmiechem
- Nie ale może masz ochotę na spacer - zaproponowałam także się uśmiechając.
- Jasne, powiem tylko Marco żeby zajął się małym - oznajmiła i weszła do środka. Po chwili wróciła z uśmiechem na twarzy. Zamknęła za sobą drzwi i razem ruszyłyśmy na nasz pierwszy spacer od paru lat.
- Czy ta kawiarnie do której zawsze chodziliśmy nadal jest otwarta ? - zapytałam z wielką nadzieją w głosie.
- Jasne, nie mogli przecież zamknąć tak świetniej kawiarni  - zaśmiała się - To co idziemy na kawę i ciacho ? - zapytała z wielkim uśmiechem. Nie musiałam odpowiadać, bo Fran znała moją odpowiedź. W szybkim tempie udałyśmy się do dobrze znanego mi lokalu. Przynajmniej tak mi się wydawało. Muszę  przyznać, że sporo się pozmieniała od mojej ostatniej wizyty.
- Ale tu ładnie - stwierdziłam kiedy weszliśmy do środka. Ona się tylko uśmiechnęła i zajęła jedne z wolnych stolików. Po jakimś czasie podeszła do nas kelnerka i przyjęła zamówienie.
- No to opowiadaj - odezwałam się  - Co tam u ciebie ? - dodałam i zrobiłam ciekawską minę.
- Trochę się pozmieniało - zaczęła i się uśmiechnęła - Może zacznę od początku - zaśmiała się - Kilka dni po waszym wyjeździe zaiskrzyło między mną a Marco - powiedziała a mnie zatkało - Po jednej z imprez za dużo wypiliśmy i wylądowaliśmy w łóżku - kontynuowała a ja otworzyłam szeroko oczy - I można powiedzieć, że od tego to wszystko się zaczęło. Parę miesięcy później mi się oświadczył. Wzięliśmy jak najszybciej ślub no i później na świat przyszedł Jorge - zaśmiała się i spojrzała na mnie - Chciałam was zaprosić ale nie wiedzieliśmy gdzie się przeprowadziliście - wytłumaczyła ze smutkiem - Teraz ty opowiadaj. Jak tam wasze małżeństwo ? - zapytała już szczęśliwa a ja spuściłam głowę - Coś się stało ? - dodała i złapała mnie za rękę i w tej chwili kelnerka podeszła z naszym zamówieniem.
- Dziękujemy - odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem
- Powiesz co się stało ? - ciągnęła dalej Francesca
- Okazał się, że nasze małżeństwo to fikcja - odpowiedziałam przybita
- Co? Jak to? - oburzyła się
- Tak to. Wszystko wyszło na jaw, był ze mną tylko dla kasy mojego ojca, nigdy mnie nie kochał i pewnie mnie zdradzał na prawo i lewo - powiedziałam jednocześnie wkurzona i załamana - Jak ja mogła być aż tak głupi i uwierzyć w te jego kłamstwa - dodałam bliska płacz ale się powstrzymywałam
- Płacz śmiało - powiedziała czule Francesca
- Nie, nie będę płakać przez kogoś takiego - odpowiedziałam zgodnie z prawdą - A wiesz co jest najlepsze, że dzisiaj dotarło do mnie, że nigdy go nie kochałam - dodałam pewnym głosem
- Jak to? - zapytała zdezorientowana
- Kiedy ponownie ujrzałam Leona zdałam sobie sprawę, że popełniłam błąd wybierając Tomasa, że ten nasz ślub był tylko ucieczką od uczucia, którym darzyłam Leona, że przez to co wtedy usłyszałam nie chciałam go znać. Toczyłam walkę między sercem a rozumem ale niestety najwidoczniej wygrał rozum i popełnił najgorszy błąd w moim życiu - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Czyli, że ...  - przerwałam jej
- Czyli, że nadal jestem zakochana w Leonie - odpowiedziałam z uśmiechem a ona na mnie spojrzała
- I przez ten cały czas nie zdawałaś sobie z tego sprawy ? - zapytała popijając kawę
- Może w głębi serca nadal go kochałam ale nie chciałam tego do siebie dopuścić, ale kiedy go dzisiaj zobaczyłam serce zaczęło bić mi szybciej i czułam się tak jakbym zakochiwała się w nim od nowa - odpowiedziałam rozmarzona.
- Jak romantycznie - zaśmiała się Francesca a ja razem z nią. Po siedziałyśmy jeszcze godzinę i po wspominałyśmy stare czasy. Muszę przyznać, że wyjeżdżając z Buenos Aires dużo straciłam. Odprowadziłam Fran do domu i postanowiłam jeszcze się przejść po okolicy. Postanowiłam, że od jutra zacznę nowy rozdział w moim życiu. Poszukam nowego mieszkania, od nowie stare znajomości i co najważniejsze wezmę rozwód z Tomasem oraz powrócę do mojego starego nazwiska. Powinnam także zmienić swój styl na taki bardziej kobiecy i dojrzały, bo muszę przyznać, że ubieram się jeszcze tak trochę jak nastolatka a mam przecież dwadzieścia trzy lata. Z czego cztery zmarnowane na udawanym związku a później małżeństwie z Tomasem. Nagle poczułam jak na kogoś wpadam. Podniosłam głowę i ujrzałam piękne szmaragdowe oczy, które wpatrywały się w moje znowu poczułam to miłe uczucie co cztery lata temu.
- Hej Leon - odezwałam się pierwsza z uśmiechem
- Cześć - odpowiedział - To ty byłaś dzisiaj u Fran - dodał z uśmiechem
- Tak to ja we własnej osobie - zaśmiałam się
- Skąd wiesz jak się nazywam. Nie przypominam sobie aby się przedstawiał - powiedział zainteresowany. No to wpadłam.
- yyy Fran mi powiedziała - wybrnęłam z tego i uśmiechnęłam się. Odwzajemnił to i patrzył mi prosto w oczy jakby szukał w nich jakiejś odpowiedzi. Wydawało mi się, że próbuje czytać mi w myślach. - Czemu mi się tak przyglądasz ? - zapytałam po chwili i się uśmiechnęłam
- Przypominasz mi moją byłą dziewczynę - odpowiedział i spuścił głowę
- Chyba nie masz z nią miłych wspomnień ? - odezwałam się i nie dałam po sobie poznać, że wiem o co chodzi.
- Nie, wręcz przeciwnie po prostu zerwała ze mną i wybrała innego - odpowiedział i załamany usiadł na murku przy fontannie.
- Ale musiała mieć jakiś powód żeby tak zdecydować - kontynuowałam temat i przysiadłam się obok niego
- Miała uwierzyła w kłamstwa - powiedział i spojrzał przed siebie - Czasem zastanawiam się czy ona jeszcze o mnie pamięta czy być może tęskni- ciągnął dalej a ja czułam jak moje serce coraz mocniej bija - Minęły już cztery lata a ja wciąż nie mogę o niej zapomnieć. Ona podarowała mi coś, co nawet trudno mi nazwać. Poruszyła we mnie coś o istnieniu czego nawet nie wiedziałem. Jest i zawsze będzie częścią mojego życia choćby nie wiem jak bardzo starał się o niej zapomnieć - dokończył a ja czułam jak w moich oczach pojawiają się łzy. Miałam teraz ochotę się do niego przytulić i powiedzieć, że też tęsknie i go kocham ale nie mogę. Szybko się jednak ogarnęłam.
- To dlaczego o nią nie walczysz ? - zapytałam
- Nie wiem gdzie teraz mieszka zresztą ma już męża i jest szczęśliwa beze mnie - odpowiedział i spuścił głowę.
-Kochasz ją nadal ? - zapytałam prawie płacząc
- Kocham i nigdy nie przestałem chociaż próbowałem ale zawsze kiedy już powoli zapominałem jakaś cząstka mnie nadal chciała abym ją pamiętał. Chciałbym znowu mieć ją przy sobie, czuć ten przyjemny dreszcz kiedy mnie dotykała, napawać się tym ciepłe, które od niej biło. To ona pokazała mi czym jest miłość, nauczyła mnie kochać i jak to jest być szczęśliwym. Pewnie pomyślisz, że to głupie ale wciąż mam cichą nadzieję, że w głębi serca nadal mnie kocha - powiedział a po moich policzkach zaczęły płynąć pojedyncze łzy. Spojrzał na mnie z bólem w oczach - Czemu płaczesz ? - zapytał zdziwiony
- Bo to co powiedziałeś było wzruszające - odpowiedziałam i starłam łzy a on po ciuchy się zaśmiał
- To dziwne - odezwał się ze śmiechem spojrzałam na niego pytająco - Nie znam cię a rozmawiam z tobą o swoich uczuciach - dodał i spojrzał na mnie
- Ty mnie znasz i nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo - powiedziałam pewna siebie i spojrzałam z uśmiechem na niego a on podniósł pytająco brew - To ja Violetta - dodałam a on spojrzał na mnie jak na ducha. W jego oczach nie widziałam nic ani złości ani zaskoczenia a tym bardziej miłości.
*************************
I jest kolejna część One Shot'a. Teraz mam dla was być może miłą niespodziankę. Jak skończę tego One Shot'a to odwieszę bloga. Mam nadzieję, że spodoba wam się ta część podejrzewam iż będą chyba jeszcze dwie ( według mojego planu ) PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY ! :) 

sobota, 10 maja 2014

One Shot: Sama tego chciałam cz 1

Cztery lata temu musiałam podjąć najtrudniejszą decyzję w moim życiu. Moje serce podzielone było na dwie połówki. Jedna należała do Tomas. Przystojnego Hiszpana z błękitnymi tęczówkami. Kochany, troskliwy ale on jako jedyny sprawiał mi ból, tylko on mnie ranił. Natomiast druga należała do Leona, przystojnego zielonookiego Meksykanina. Zawsze był przy mnie wspierał mnie kiedy Tomas mnie ranił. Potrafił rozśmieszyć mnie w najmniej odpowiednim momencie. Uczuciowy, troskliwy i kochany. Którego wybrać? Którego kocham bardziej? Który jest miłością mojego życia? Leon czy Tomas ? Tomas czy Leon? Jaką drogę wybrać ? Dla wielu z was wydawać by się mogło, ze wybór jest prosty lecz nie dla mnie. Moje serce kochało ich tak samo. Lecz kiedy dowiedziałam się prawdy o jednym z nich moje uczucia do niego prysły jak bańka mydlana. Ale czy to co wtedy usłyszałam, było prawdą czy plotką chcącą zrujnować mi życie. Czy decyzja, którą podjęłam nie była zbyt pochopna. A uczucie, które podobno prysło jak bańka mydlana wciąż we mnie jest tylko po prostu chciałam je zatuszować. Co jeśli decyzja, którą podjęłam nie było tą właściwą, co jeżeli osoba, którą kochałam nigdy nie była ze mną szczera ? Tak dużo pyta a tak mało odpowiedzi.

*Dwa lata wcześniej*
Dzisiaj jest ten dzień. Za parę minut stanę się żoną najwspanialszego mężczyzny na świecie. Jestem szczęśliwa lecz coś w głębi duszy mi mówi, że jednak nie powinnam tego robić ale niby dlaczego, przecież ja go kocham, jego wybrałam i to on jest mi pisany, nawet jeżeli wszyscy mają inne zdanie. Siedziałam przed lustrem a moje najlepsza przyjaciółka Francesca poprawiała  mi fryzurę.
- Na pewno tego chcesz ? - zapytała Włoszka
- Tak Fran chce - odpowiedziałam z uśmiechem patrząc na jej odbicie w lustro
- A kochasz go ? - dopytywał
- Kocham - odpowiedziała
- To dlaczego jakoś ci nie wierzę
- Ale tak jest, ja go kocham i chce za niego wyjść za mąż
- Wiesz, że możesz się jeszcze wycofać
- Przestań - krzyknęłam na nią
- Jesteś pewna, że dobrze zdecydowałaś ?
- Tak, nie mogłabym być z kimś takim jak on.
- A skąd masz pewność, że to co wtedy ci powiedziała była prawdą ? - zapytała, chciałam jej odpowiedzieć ale do pomieszczenia wszedł nie zbyt zadowolony tato. On też uważał, że źle postępuję.
- Córciu, już czas - odezwał się mój tato. Wstałam  delikatnie z krzesła i ruszyłam z tatą.  Złapałam go pod rękę i uśmiechnęłam się. Staliśmy przed wielkimi drzwiami, kiedy drzwi się otwarły ujrzałam pięknie przystrojony kościół a na środku ołtarza stała właśnie osoba, z którą za chwilę zwiążę się węzłem małżeńskim. Kościół pełen gości wszyscy z uśmiechami na twarzy. Powolnym krokiem i z muzyką w tle kroczyłam ku mojemu wybrankowi. Ksiądz zaczął ceremonię a ja co chwilę spoglądałam w stronę Fran, która nie była zadowolona z tego co robię. Nadszedł czas przysięgi a następnie zakładanie obrączek.
- Violetta Castillo przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i wierności w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego - powiedział mój przyszły mąż i założył mi obrączkę
- Tomas Herodia przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i wierności w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego - powiedziałam i uczyniłam to co mój teraz już mąż
- Ogłaszam was mężem i żoną, możesz pocałować pannę młoda - odezwał się kapłan a Tomas delikatnie pocałował mnie w usta.

*Teraźniejszość*

- Nienawidzę Cię - krzyczałam na mojego męża - Dlaczego mi to zrobiłeś ?
- A co ty sobie myślałaś, że ja cię kochałem - mówił ze śmiechem
- To dlaczego się ze mną ożeniłeś?
- Dla kasy idiotko - odpowiedział a ja strzeliłam mu z liścia
- Jesteś skończonym idiotom - krzyknęłam zapłakana i pobiegłam do sypialni. Zaczęłam pakować swoje rzeczy. Jak ja mogłam być taka głupia i za niego wyjść. Przez rok udawał, że mnie kocha, mówił te wszystkie słodkie słówka tylko po to by dobrać się do kasy mojego ojca. Skończyłam pakować swoje rzeczy, złapałam walizki i tak po prostu wyszłam z naszego poprawka jego domu. Udałam się do najbliższego hotelu aby tam przenocować. Zdecydowałam, że jutro z samego rana wracam do Buenos Aires. Od początku wiedziałam, że nie powinnam wyjeżdżać z Argentyny. Dopiero teraz to do mnie dotarło, że dwa lata temu podjęłam złą decyzję. Gdybym wtedy wysłuchała tłumaczeń Leona, może nie cierpiałabym tak bardzo. Może teraz leżałabym w łóżko obok niego i tuliła się do jego umięśnionych ramion, w których zawsze czułam się bezpiecznie.  Nim się spostrzegłam zasnęłam.

*Następny dzień*
Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu. Rozejrzałam się i wtedy zorientowałam się, że jestem w hotelu i od razu przypomniało  mi się wczorajsze wydarzenia. Mam ochotę go teraz zabić, za to co mi zrobił. Przez niego zmarnowałam sobie tylko życie. Wstałam szybko z łóżka, udałam się do łazienki, wykonałam wszystkie poranne czynności po czym się ubrałam. Zabrałam wszystkie swoje rzeczy i poszłam do recepcji się wymeldować. Zamówiłam taksówkę, wsadziłam wszystkie swoje bagaże i pojechałam na lotnisko. Wracam do mojego rodzinnego miasta. Zaczynam nowe życie. Samolot wniósł się w powietrze a ja zatopiłam się we wspomnieniach.

Szliśmy parkiem trzymając się ze rękę. Co chwilę, każde z nas spoglądało na siebie z uśmiechem. Za każdym razem kiedy spoglądałam w jego oczy zatapiałam się w nich. Jego barwa głosu budziła we mnie nie wyjaśnione uczucia. Każdy jego dotyk wywołuje u mnie dreszcze. Usiedliśmy na jednej z ławek wciąż trzymając się za ręce.
- Leon .. - odezwała się jako pierwsza  a on na mnie spojrzał - Za kogo ty mnie masz ? - zapytałam
- Za kobietę, z którą chciałabym spędzić życia - odpowiedział i szczerze się do mnie uśmiechnął.
- Naprawdę ? - zapytał z nadzieję
- Tak, na prawdę. Należymy teraz do siebie , jesteś częścią mnie i serio, życie bez ciebie byłoby beznadziejne - odpowiedział i spojrzał mi głęboko w oczy natomiast ja nic nie powiedziałam tylko namiętnie go pocałowałam.
- Kocham Cię - oznajmiłam po chwili z uśmiechem
- Ja też cię kocham - odpowiedział a ja się w niego wtuliłam


Z moich oczu mimowolnie poleciała pojedyncza łza. Spojrzałam w okno i wtedy przed moimi oczami ukazała się nasza nieoficjalna randka.

Wyszliśmy z restauracji po pysznej kolacji. Ten wieczór był magiczny. Gdybym tylko mogła zatrzymałbym czas żeby już na zawsze z nim zostać. Teraz już wiem, że uczucie, którym darze Leona nie jest zwykłe zauroczenie tylko miłość.
- Gdzie idziemy ? - zapytałam patrząc na  niego
- Zobaczysz - odpowiedział i pociągnął mnie w pewną uliczkę. Szliśmy powolnym krokiem, bo nie śpieszyło nam się. W pewnej chwili Leon się zatrzymał, spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- Zatańczysz ? - zapytał i wyciągnął rękę. Dopiero wtedy zauważyłam, że niedaleko jest pełno ludzi, którzy tańczą do piosenek granych przez orkiestrę. Chwyciłam jego dłoń i przysunęłam się do niego. Tańczyliśmy ciągle patrząc sobie w oczy i uśmiechając się do siebie. Po chwili Leon zaczął cicho podśpiewywać tekst piosenki. Uwielbiałam słuchać jak on śpiewa. Przestał śpiewać i spojrzał mi głęboko w oczy.
- Kocham Cię całym sercem - odezwał się
- Nie kocha się sercem. Tak się tylko mówi. Kocha się umysłem lecz nie sercem - odpowiedziałam z uśmiechem nadal patrząc mu w oczy.
- To dlaczego serce mnie boli za każdym razem gdy cię nie widzę ? - zapytał a ja się jeszcze szerzej uśmiechnęłam.
- Też cię kocham nawet nie wiesz jak bardzo - odpowiedziałam i delikatnie go pocałowałam.

Na samo wspomnienie uśmiechnęłam się do siebie. Wyjęłam z torebki mój portfel, otworzyłam go i zajrzałam do kieszonki, o której wiedziałam tylko ja. Wyciągnęłam z niej jedno małe zdjęcie, które po mimo wszystko nadal je mam. Nie potrafiłam go wyrzucić. Było to zdjęcie moje i Leona za czasów kiedy byliśmy razem. Uśmiechnęła się i schowałam z powrotem do portfela.
- Proszę zapiąć pasy za chwilę lądujemy - odezwał się głos z głośników. Wykonałam polecenia i czekałam na lądowanie. Po kilku minutach znajdowałam się już na lotnisku w Buenos Aires. Zabrałam swoje bagaże i udałam się na postój taksówek. Niecierpliwie czekałam aż jakaś przyjedzie. Po dość długim oczekiwani w końcu się pojawiła. Szybko wsiadłam i udałam się pod domu mojego ojca, nie wie, że przyjeżdżam chce mu zrobić niespodziankę. Kiedy w końcu dojechaliśmy taksówkarz wypakował moje walizki. Podziękowałam i zapłaciłam mu. Niepewnie podeszłam do drzwi i delikatnie zapukałam. Po chwili otworzył mi uśmiechnięty tato ale kiedy mnie zobaczył wytrzeszczył oczy i zaniemówił.
- Violetta? - zapytał po chwili
- Cześć tato - odpowiedziałam z uśmiechem i się na niego rzuciłam a on nadal stał i się nie ruszał - Nie cieszysz się, że wróciłam ? - zapytała i się od niego odsunęłam
- Cieszę ale jestem zaskoczony - odpowiedział - Dlaczego wróciłaś ? - zapytał a ja nie wiedziałam co powiedzieć. Prawdę czy kłamstwo?
- Może wejdziemy ? - zapytałam żeby zmienić temat on się tylko uśmiechnął i otworzył szerzej drzwi. Uśmiechnęłam się i weszłam do środka. Rozejrzałam się po domu nikogo nie było.
- Jesteś sam ? - zapytałam i spojrzałam na niego
- Tak - odpowiedział - Ramollo i Olga pojechali na krótkie wakacje a Jade jest w SPA - wyjaśnił i udał się do kuchni - Chcesz coś do picia ? - zapytał z uśmiechem
- Nie dziękuje - odpowiedziałam - Jeśli pozwolisz chciałabym się przejść - dodałam
- Dobrze. A czemu Tomas nie przyjechał z Tobą ? - zapytał. I co ja mam odpowiedzieć, przecież nie mogę powiedzieć prawdy wtedy wyjdzie na jaw, że miał rację.
- yyy musiał zostać, bo ma jakieś ważny projekt - odpowiedziałam na szybko oby tylko się nie zorientował, bo Tomas przecież nigdzie nie pracował.
-Taki z niego pracuś - powiedział i się zaśmiał
- Kto by pomyślał - odpowiedziała ze sztucznym śmiechem - To ja już pójdę - dodałam pocałowałam go w policzek i udałam się na górę do mojego starego pokoju. Zaniosłam swoje walizki na górę. Kiedy weszłam do środka uderzyła mnie fala wspomnień. Wszystkie chwile spędzone z przyjaciółmi, imprezy, wyjazdy, spacery i nawet kłótnie. Czasami chciałabym cofnąć czas i powrócić do tych czasów. Podeszłam do mojego starego biurka i spojrzałam na zdjęcie moich przyjaciół. Uśmiechnęłam się na sam ich widok. Po chwili się ogarnęłam i zeszłam z powrotem na dół. Złapałam szybko moją torebkę i wyszłam z domu. Postanowiłam udać się do parku. Tam zawsze zapominam o złych chwilach. Nadal do mnie nie dociera, że przez tak długi czas Tomas mnie oszukiwał. Codziennie powtarzał mi jak mnie kocha ile dla niego znaczę a ja jak głupia mu wierzyłam. Pewnie jeszcze do tego wszystkiego mnie zdradzał. Kiedy tak rozmyślałam zauważyłam pewno dziewczynę strasznie podobną do Fran. Chwili to jest ona. Chciałam do niej podejść ale weszła do jakiegoś domu. Może ona tam mieszka. Bez zastanowienia podeszłam do drzwi i zapukałam. Po krótkim czasie otworzyłam mi Włoszka. Kiedy mnie zobaczyła zamurowało ją.
- Cześć - powiedziałam z uśmiechem
- Violetta ? - zapytała nie dowierzają a ja pokiwałam twierdząco głową  - Kiedy wróciłaś ? - zapytała po chwili
- Dzisiaj a właściwie nie dawno - odpowiedziałam i wtedy do Fran podreptał jakiś mały chłopczyk w słodkim pajacyku jak na moje oko miał jedenaście miesięcy. Spojrzałam na niego z uśmiechem - Kto to jest ? - zapytałam
- To jest Jorge, mój syn - odpowiedziała z uśmiechem i wzięła go na ręce.
- Kochanie z kim rozmawiasz - odezwał się ktoś ze środka. Wydawała mi się, że znam skądś ten głos. Nagle moim oczom ukazał się Leon.
*****
Taka mała zapowiedź One Shot'a. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Będzie kilka części ale nie jestem pewna ile. I od razu mówię, że nie odwieszam bloga. Po prostu kiedyś to napisałam ale zapomniałam opublikować. Przepraszam za błędy.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 18: Czemu nie

Leon
Otworzyłem drzwi i zamarłem. Widok, który tam zobaczyłem zwalił mnie z nóg. Wybita szyba, porozwalane krzesła, pełno jakiś latających piór i co najlepsze Maxi przywiązany do krzesła.
- Co tu się stało ? - zapytałem z otwartymi ustami - I gdzie jest Bella ? - dodałem po chwili
- Ta mała wredna dziewczynka? - zapytał trochę zdenerwowany a ja pokiwałem głową - To ona mnie związała i zostawiła bez jedzenia a co gorsza picia - dodał z pretensjami na co ja się zaśmiałem
- Związała cię ? - zapytałem ze śmiechem - Przecież to jest siedmioletnia dziewczynka a ty jesteś dorosłym facetem - mówiłem śmiejąc się
- To jest czyste zło - powiedział oburzony - A teraz mnie rozwiąż - krzyknął i zaczął się szarpać. Bez słowa podszedłem do niego i zacząłem rozwiązywać sznury. Violetta tylko stała w drzwiach i się śmiała z zaistniałej sytuacji.
- A gdzie ona w ogóle jest ? - zapytałem ponownie
- Powinna być na górze - odpowiedział i wstał z krzesła
- Mam jeszcze jedno pytanie. Skoro byłeś związany to jak do mnie zadzwoniłeś ? - zapytałem, bo strasznie mnie to interesowało
- Związała mnie po tym jak do ciebie zadzwoniłem - odpowiedział
- Weź ty się lepiej zapisz na siłownię - odezwała się ze śmiechem Violetta.
- A żebyś wiedziała, że się zapiszę - powiedział - A teraz wybaczcie ale muszę iść do domu, do swojej narzeczonej - dodał i już wychodził - I więcej z nią nie zostaję - skończył i wyszedł a my zaczęliśmy się śmiać z Violettą. Po chwili jednak się opanowaliśmy i poszliśmy razem na górę do Belli. Zajrzeliśmy do pokoju, w którym śpi. Siedziała na łóżku i oglądała jakąś książkę.
- Cześć - odezwałem się po chwili a ona na mnie spojrzała i się uśmiechnęła po czym wstała i podeszła do mnie.
- Nareszcie wróciłeś - krzyknęła i mnie  przytuliła - Jak mogłeś mnie z nim zostawić - dodała - Wiem, że na dole jest straszny bałagan ale ja go posprzątam tylko nie zostawiaj mnie z nim więcej - dopowiedziała nadal mnie tuląc a ja nic nie mówiłem - Jesteś na mnie zły ? - zapytała i spojrzała na mnie
- Nie, ale mam tylko jedno pytanie jak ty go związałaś ? - odpowiedziałem ze śmiechem
- To nie było nic trudnego - zaśmiała się - Jest strasznie naiwny - dodała i usiadła na swoim łóżku
- Ty się nie rozsiadaj, bo idziemy to sprzątać - powiedziałem a ona niechętnie wstała i wyszła z pokoju.

*Dwie godziny później*

Nareszcie skończyliśmy sprzątać ten cały bałagan. Na szczęście jeszcze dzisiaj wstawili nam nową szybkę w końcu ma się te znajomości. Gdyby nie pomoc Violetty pewnie zajęło by to nam więcej czasu. Będę musiał jej to jakoś wynagrodzić. Podszedłem po cichu do Violetty i objąłem ja w tali po czym pocałowałem w policzek.
- A to za co ? - zapytała z uśmiechem
- Za nic, po prostu chciałem się do ciebie przytulić i cię pocałować - odpowiedziałem a ona się odwróciłam i spojrzała na mnie - Też cię kocham - odezwałem się za nim coś powiedziała.
- A skąd wiesz, że akurat to chciałam powiedzieć ? - zapytała zdziwiona
- Widzę to w twoich oczach - powiedziałem a ona mnie pocałowała
- Co dzisiaj robimy ? - zapytała kiedy się od siebie odsunęliśmy
- A co chcesz robić ?
- Wszystko jedno ważne, żeby z tobą
- To może pójdziemy do kina - odezwała się Bella, która niespodziewanie znalazła się obok nas. Popatrzyliśmy na siebie z Violettą.
- Czemu nie - powiedzieliśmy na równi i się zaśmialiśmy. Po chwili poszliśmy we trójkę do mojego samochodu. Ruszyliśmy do kina, po drodze zastanawialiśmy się jaki wybrać film. Był to spory problem, bo każdy chciał iść na coś innego. Jednak po dość długiej kłótni zdecydowaliśmy, że pójdziemy na film, który chce obejrzeć Bella. Kiedy dojechaliśmy od razu wyszliśmy z auta i skierowaliśmy się do budynku. Podszedłem do okienka i kupiłem bilety. Po kilku minutach weszliśmy do sali, zajęliśmy swoje miejsce i już po chwili oglądaliśmy wybrany film. Ten cały film w ogóle nie miał sensu. W połowie filmów przyznam się, że zasnąłem. Jednak nie trwało to zbyt długo, bo Violetta mnie obudziła i się we mnie wtuliła co mi nie przeszkadzało. Nareszcie skończył się film i wyszliśmy z pomieszczenia.
- Idziemy na lody ? - zapytała szczęśliwa Bella. Zgodziliśmy się i pojechaliśmy do galerii handlowej obok  na najlepsze lody w mieście. Zajęliśmy miejsca w lodziarni i zamówiliśmy lody. Po krótkiej chwili kelner przyniósł nam zamówienie. Kiedy skończyliśmy jeść wyszliśmy z lodziarni i udaliśmy się na małe zakupy. Violetta zabrałam Belle do sklepów z dziecięcymi artykułami a ja poszedłem się przejść. Nagle na kogoś wpadłem. Już miałem nawrzeszczeć na tę osobę ale spostrzegłem, że jest nie pewna szatynka. Spojrzałem w jej oczy, dobrze wiedziałem kim ona jest i jak wiele dla mnie znaczyła.
- Laura ? - zapytałem dla pewności
- Cześć Leon - powiedziała i niepewnie się uśmiechnęła. Staliśmy i patrzyliśmy na siebie. Żadne z nas się nie odzywało - Przepraszam cię, ja już pójdę - odezwała się jako pierwsza i już odchodziła
- Poczekaj - zawołałem z nią a ona się odwróciła - To, że nie jesteśmy razem nie znaczy, że mam traktować się jak nieznajomi - powiedziałem, uśmiechnąłem się i podszedłem do niej
- Tylko, że ja nie potrafię - powiedziała i spuściła głowę
- Ale dlaczego? - zapytałem zdziwiony
- Bo cię kocham, rozumiesz. Nie potrafię patrzeć na ciebie i nie móc się do ciebie przytulić, pocałować. Wiem, że źle zrobiła zdradzając cię ale już tego nie zmienię. Nawet nie wiesz jak bardzo tego żałuje, jak tęsknie za tobą, za twoimi ramionami, pocałunkami, uśmiechem i tym jak na mnie patrzyłeś ... - mówiła płacząc, ale jej przerwałem, bo ją do siebie przytuliłem - Przepraszam Leon - dodała mocząc mi koszulę po czum się we mnie wtuliła. Staliśmy w swoich objęciach i nagle usłyszałem jak ktoś chrząka za moimi plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem wkurzoną Violettę.
- Ja ci to ...
- Wiedziała, że nadal coś do niej czujesz - powiedziała - Nienawidzę cię - dodała i pobiegła z płaczem
- Violetta! - krzyknąłem  ale nie zwracała na to uwagi.
**********************
Beznadziejny ale jest i się cieszcie. Nie wiem kiedy będzie następny. Nie mam po prostu żadnego pomysłu na ciąg dalszy tej historii dlatego dla waszego dobra na czas nie określony zawieszam bloga. Jak wróci mi wena to dodam coś. Historia na tamtym blogu będzie kontynuowana, bo ma co do  niej plany. Dziękuję za to, że jesteście i czytacie mojego bloga. Przepraszam za błędy.