wtorek, 15 lipca 2014

POMOCY.

''Cause i'm in love with the thought of you''

Jak widać w tytule potrzebuję pilnie waszej pomocy.
Nie będę tutaj pisać smętnych i niepotrzebnych wstępów tylko przejdę do sedna.
Sprawa jest taka, że potrzebuję inspiracji. W końcu do tego doszło, że moja kochana niezawodząca mnie nigdy wena w końcu jednak mnie opuściła. Pewnie sobie pomyślicie iż przesadzam ale tym razem tak nie jest. Od ponad trzech dni siedzę nad rozdziałem i jedyne co mam to dwa głupie i bezsensowne zdania. Próbowałam już chyba wszystkiego co zawsze mi pomagało aby napisać rozdział.
* Słuchałam przez cały dzień muzyki
* Czytałam wszelkiego rodzaju blogi
* Oglądałam romantyczne, komediowe, sensacyjne, muzyczne filmy a nawet horrory i biografie ( Wczoraj obejrzałam chyba z pięć filmów różnego gatunku)
* Przeglądałam zdjęcia zakochanych par
* Czytałam internetowe dialogi miłosne jak i listy oraz cytaty miłosne
* A nawet słuchałam Disco Polo ( Nienawidzę tego typu muzyki )
I wiecie co TO NIC NIE POMOGŁO. Wpadałam na parę ciekawych pomysłów ale na dalsze rozdziały. Chociaż muszę przyznać, że spodobały mi się dwa filmy romantyczne a także powróciło zainteresowanie Bieberem przez jego biografię i taką jedną pioseneczkę, którą chyba wykorzystam w opowiadaniu. No ale ja tutaj nie o tym.
Błagam was pomóżcie mi się odblokować. Podrzucajcie jakieś pomysły na następne rozdziały na tego i drugiego bloga, mogą być pisane w komentarz albo wysyłane na pocztę ( daria.blanco@interia.pl ) a nawet stworzę stronę '' Pomysły'' Błagam zaangażujcie się, bo jeśli nic nie wymyślę będę zmuszona zawiesić bloga.. Potrzebuje was!!!
Moje GG : 47283312


czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział 23: To już przeszłość

Violetta
Spakowałam już najpotrzebniejsze rzeczy, no dobra nie do końca najpotrzebniejsze ale na pewno mi się przydadzą. Za chwilę powinien zjawić się tutaj mój książę swoimi sportowym samochodem. Strasznie się cieszę, że jedziemy na ten krótki urlop. Mam nadzieję, że po tym wyjeździe nadal będzie tym samym Leonem. Prawdę mówiąc brakuje mi trochę Belli ale takie jest życie nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Spojrzałam na złocisty zegarek znajdujący się na moim lewym nadgarstku. Mam jeszcze nie całe dwadzieścia minut do jego przyjazdu. Wyszłam z pokoju i udałam się do kuchni w celu dokończenia nadpitej już wcześniej kawy. Wzięłam do ręki błękitny kubek z zieloną koniczyną po czym upiłam łyk już zimnego ale nadal smacznego napoju. Kiedy miałam ponownie zamoczyć usta w cieczy, usłyszałam dźwięk dzwonka. Wzdrygnęłam przestraszona co spowodowała iż kawa znalazła się na mojej turkusowej rozkloszowanej sukience. Przeklęłam cicho pod nosem, odstawiłam zdenerwowana kubek na blat po czym szybkim ruchem udałam się do drzwi w celu ich otworzenia. Za drzwiami ujrzałam mojego uśmiechniętego od ucha do ucha ukochanego. Jak na złość po raz pierwszy jest przed czasem. Przywitałam się z nim czułym pocałunkiem a następnie wpuściłam do środka mojego schludnego mieszkania. Zaśmiał się pod nosem widząc już dość widoczną plamę na mojej odzieży.
- Zaniesiesz moją walizkę do samochodu a ja w tym czasie się przebiorę - powiedziałam łagodnym głosem uśmiechając się przy tym do niego. Kiwnął twierdząco głowom po czym razem ze mną ruszył do sypialni zaprać mój bagaż. Kiedy tylko wszedł od razu złapał w swoje silne ręce przedmiot i z wielkim uśmiechem na twarzy wyszedł z pomieszczenia. Natomiast ja jak najszybciej podeszłam do szafy w celu wybrania ubrań na zmianę. Próbowałam jak najszybciej znaleźć coś odpowiedniego jednak to tylko pogarszało sytuację. Kiedy jestem zdenerwowana albo się śpieszę nigdy nic mi nie wychodzi. Po chwili jednak rzuciłam mi się w oczy biała sukienka. Szybko zgarnęłam ją z wieszaka i pobiegłam do łazienki aby zamienić u plamioną odzież na czystą. Wykonałam ta czynność jak na mnie dość prężnie. Wróciłam jeszcze do sypialni ściągnęłam mój złoty zegarek a nałożyłam bransoletkę także w kolorze złotym. Zrzuciłam z moich stóp buty i założyłam białe obcasy, które stały przy łóżku. Spojrzałam w lusterko i uśmiechnęłam się do siebie. Efekt był jeszcze lepszy niż wcześniejsza strój. Rozejrzałam się po pomieszczeniu by zobaczyć czy na pewno wszystko zabrała. Kiedy zorientowałam się, że niczego nie zapomniałam szybko wyszłam z mojej sypialni. Przed wyjściem zgarnęłam jeszcze klucze, których następnie użyłam by zamknąć moje własne królestwo. Obróciłam się i wtedy ujrzałam mojego ukochanego seksownie opartego o swój pojazd bawiącego się kluczykami od samochodu. Uśmiechnęłam się do niego po czym z gracją podeszłam. Jego ręce automatycznie powędrowały na moją talię co wywołało u mnie przyjemny dreszcz.
- Gotowa ? - zapytał z uśmiechem po czym przetarł swoim nosem o mój co wywołało u mnie uśmiech i przyjemne ciepło. Kiwnęłam twierdząco głową po czym delikatnie pocałowałam go w usta. Jak na gentlemana przystało, Leon otworzył mi drzwi i pomógł mi wsiąść do pojazdu. Następnie zamknął drzwi i sam po chwili znajdował się w samochodzie tylko, że od strony kierowcy a chwilę później ruszyliśmy w stronę lotniska.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział 22: Prawda

*Dwa tygodnie później*

Skończyła się właśnie rozprawa w sprawie Belli. Jestem zaskoczony wynikiem. Od początku wiedziałem, że to zły pomysł. Nie mogę uwierzyć, że niektórzy ludzie są tak okrutni chociaż twierdzą iż chcą tylko dobra dziecka. Mówią , że tam będzie im lepiej, ale skąd mogą to wiedzieć nie pytając ich o zdanie. Teraz liczy się tylko to jak zareaguje na tą wiadomość mała. Właśnie stoimy przed drzwiami do pokoju, w którym mieszka obecnie Bella. Zacisnąłem pieść i zapukałem po czym wszedłem. Kiedy tylko mnie ujrzała podeszła do mnie nie pewnie i spojrzała. Oglądała moją twarz dokładnie.
- Nie wracam z tobą - odezwała się jako pierwsza prawie płacząc.
- Przykro mi - mówiłem zgodnie z prawdą. Chciałabym aby była inna, ale sąd tak postanowił i muszę się do tego dostosować.
- Czyli zostaje tutaj - stwierdziła i smutna odeszła po czym usiadła podajże na swoje łóżko. Westchnąłem głośno i podszedłem do niej. Spojrzałem na jej dłonie, którymi smutno się bawiła a po chwili ująłem jej małą dłoń w swoją.
- Wracasz do swojej siostry - oznajmiłem jej z nadzieją, że chociaż trochę się ucieszy. Ona nic nie odpowiedziała tylko lekko się uśmiechnęła i przytuliła do mnie. Natychmiastowo oddałem uścisk i pogłaskałem ją po plecach.
- Będziesz mnie odwiedzał ? - zapytała już bardziej radosna i spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem. Zaśmiałem się cicho i pstryknąłem ją w nos.
- Jeśli twoja siostra się zgodzi - odpowiedziałem z wielkim uśmiechem - Chciałbym jeszcze z tobą posiedzieć ale niestety nie mogę. Zaraz powinna przyjechać po ciebie twoja siostra i zabierze cię z powrotem do domu - oznajmiłem patrząc wprost w jej śliczne piwne, pełne radości i euforii oczy. Przytuliła się do mnie po czym pocałowała w policzek. Pomachałem jej i wyszedłem z pokoju a następnie z budynku. Kiedy tylko poczułem wiar, który delikatnie a zarazem zdecydowanie wiał w moją rozgrzaną twarz zrozumiałam, że to co się właśnie stało uczyniło mnie bardziej dojrzalszego i wytrzymałego emocjonalnie młodego mężczyznę. Ludzie jednak mają rację, musisz coś przeżyć by zrozumieć jak na prawdę wygląda ten okrutny ale czasem łaskawy świat. W tym samym momencie doznałem jednej i drugiej strony życia. Odzyskałem miłość swojego życia ale także straciłem osobę, która stała mi się bardzo bliską choć była mi zupełnie obca. Powolnym krokiem udałem się do swojego sportowego auta, w którym czekała na mnie moja Viola. Otworzyłem drzwi i wsiadłem. Na wejściu od razu ujrzałem najpiękniejszy uśmiech.
- I jak ? - zapytała i spojrzała na mnie smutnymi oczami. Westchnąłem głośno a ona od razu złapała mnie za rękę dodając mi otuchy.
- Ciężko - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się blado. Nic więcej nie mówiła tylko pocałowała mnie w policzek co wywołało u mnie szczery uśmiech. Wiem, że mogę liczyć na jej wsparcie w każdej możliwej sytuacji. Jednym zdecydowanym ruchem odpaliłem silnik swojego pojazdu po czym jak najszybciej ruszyłem w stronę mojego mieszkania. Od czasu kiedy zabrali małą ten dom świeci pustkami, sam rzadko tam przebywałem gdyż byłem zajęty sprawami związanymi z rozprawą. Nawet się nie spostrzegłem a już znajdowałem się pod moją posesją. Zgasiłem silnik i wpatrywałem się w obraz przed siebie. Jak to jest możliwe, że można przywiązać się tak bardzo do osoby, której się nie znam, którą spotkało się przez przypadek w parku? W jednej chwili ona stała się tak jakby częścią mojego życia.
- Idziesz ? - sprowadził mnie na ziemie delikatny głos Violetty, która czekała na mnie obok moich drzwi. Westchnąłem głośno, wyciągnąłem kluczyki ze stacyjki i wysiadłem z czarnego sportowego samochodu. Podszedłem do niej uśmiechnąłem się blado, pocałowałem ją w policzek po czym objąłem ramieniem i razem weszliśmy do środka mojego domu. Kiedy tylko przekroczyłem próg chciałem od razu udać się do swojej sypialni ale niestety drobna rękę moje dziewczyny nie pozwoliła mi na to. Złapała mnie za nadgarstek i obróciła tak abym spojrzał w jej piękne oczy.

sobota, 5 lipca 2014

Decydujący post.



Przez ostatni tydzień nie myślałam o  niczym innym jak o tym blogu i decyzji jaką podjęłam. Powiem szczerze, że nie było to łatwe ale po dość długiej kłótni samej ze sobą zdecydowałam. Jednak zanim oznajmię wam jak jest moja decyzja chciałam podziękować wszystkim, którzy wyrazili opinię na temat mojego bloga.

DZIĘKUJĘ :

*Wszystkim nie podpisanym anonimom ♥
* Aurelia ♥
KatePasquarelli - Anonimek ♥
* Olivia Blanco
* Marta Badzinska ♥
* Luna - Anonimek ♥
* Agnes - Anonimek ♥
* Kasia 15
* Vaness Blanco
* Nath ♥
* Natalia K <3
* Wiktoriaa Castillo ♥                         * Nicol Verdas
* Weronika Paziewska ♥
* Elza Forever
* Macika Policka
* Nikola Matuszyńska
* Bombelka
* Michasia Styles

* Cisver77
* Natkaa^^
* Jula Kami ♥

Czytając wasze komentarze zrozumiałam, że chcąc usunąć bloga poddaję się czego nigdy nie robię. Rozumiałam iż jedna '' hejterowska'' opinia nie powinna zmuszać mnie do tak ważnej dla mnie decyzji, że być może moje rozdziały nie się z najwyższej półki to nie powinnam się poddawać tylko doskonalić to co już potrafię i nadal pisać nie zważając na negatywne opinie innych. Wszystkie ''hejty'' będę traktować jak coś dzięki czemu mogę być lepsza. 

  Jednak nadal zadaje sobie pytanie czy ja się do tego nadaję. Tak uwielbiam pisać rozdziały i dzielić się z wami emocjami jakie mam w sobie, uwielbiam wymyślać niestworzone sytuacje, historie a nawet dialogi.
Moich rozdziały zawierają więcej dialogów, ponieważ jestem osobą, która nie zbyt lubi czytać szczegółowe opisy pomieszczeń, ubrań i innych rzeczy. Nie potrafię rozmawiać o swoich uczuciach  więc też z trudnością przychodzi mi pisanie uczuć bohaterów. Co prawda nie są one najlepsze ale przynajmniej się staram. 
Miło było czytać, że nie którzy dzięki mojemu blogowi założyło swoje a nawet okazało się, że to są blogi, które czytam nałogowo i są jednymi z najlepszych.
 Może czas najwyższy przejść do konkretnego celu tego posta. Mam nadzieję, że nie pożałuję tej decyzji i mimo trudności będę się z tego cieszyć. Nie wiem jak to napisać. Tak po prostu czy może jakiś dramatyczny wstęp ( chwila ciszy ) 


Zdecydowałam, że jednak nie usunę bloga i dalej będę pisać. Wiem, ze pewnie nie każdy się z tego ucieszy no ale trudno tak łatwo się mnie nie pozbędziecie.  
  Dziękuję za uwagę. Jutro być może pojawi się rozdział na obydwóch blogach. 

PS: Postanowiłam, że nie będę już taka niedostępna ( haha ) i założyłam pocztę związaną z blogiem. Możecie pytać o co chcecie, może to być pytania związane z blogiem albo ze mną ( chociaż w to wątpię ). daria.blanco@interia.pl 
 

sobota, 28 czerwca 2014

Nadszedł ten czas.....

''Wszystko co dobre kiedyś się kończy''

Najlepiej będzie jak powiem prost z mostu. Podjęłam decyzję o usunięciu bloga. Nie było to łatwe ale jedna osoba dała mi do zrozumienia, że to jest najlepsze wyjście.
Przez tak długi czas łudziłam się, że potrafię pisać a jednak tak nie jest. Ktoś dał mi do zrozumienia, iż moje zdolności pisarskie są na poziomie jedenastolatki a nawet niżej. Wszystko co pisze jest sztuczne i nie prawdziwe. Pozwolę sobie zacytować ten komentarz, który możecie przeczytać pod ostatnim rozdziałem.
''Ja jak coś robię, to porządnie. A nie same dialogi, których nikt w prawdziwym
 życiu nigdy na głos by nie wypowiedział, sorry nikt by tak nawet nie pomyślał, bo to jest..
no po prostu w prawdziwym życiu tak nie jest! Twój styl pisania mogę porównać
do 11 letniego dziecka, chociaż i w tym wieku niektórzy piszą lepiej od ciebie.
 
                                  I serio dziwię się, że tyle osób cie czyta... Bo co jest akcja?
Hahhaha aż serio żal mi dupę ścisnął. Naprawdę, żal mi cię. Ale okej. Zauważcie wszyscy im więcej komentarzy tym gorszy blog.
No bo kto ma najwięcej? Ktoś kto albo bez przerwy pisze tak zwane +18,
albo same dialogi i "niesamowita" akcja.''
Dziękuję za twoją opinię. Mam nadzieję, że ucieszysz się z mojej decyzji. 
W końcu chyba do tego dążyłaś albo po prostu masz rację. 

Wszystkim bardzo dziękuje, że czytaliście te mojej bezsensowne rozdziały i inne posty. 

Mam do was wszystkich prośbę. Chciałbym abyście napisali prawdziwą
opinię na temat mojego bloga, taką szczerą prosto z serca. 
Dokładnie 05.07.2014 r. zostanie usunięty blog pewnie na zawsze. 

'' Nie smućmy się, że coś się skończyło cieszmy się z tego, że to przeżyliśmy''

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Rozdział 21: Ulżyło mi

Znajdowały się niebezpiecznie blisko. Odsuń się - krzyczałem na siebie w myślach. Niestety to nic nie dawało. Nagle za plecami Sary dostrzegłem zapłakaną Violettę, która po chwili zniknęła. Wtedy zrozumiałem, że nie mogę jej pocałować.
- Co ty robisz ?  - zapytałem zły i odsunąłem się - Mam dziewczynę, którą kocham a my jesteśmy tylko przyjaciółmi - dodałem już trochę opanowany - Obiecałaś, że nic nie planujesz -podniosłem lekko głos
- A ty co święty ? - zapytała zdenerwowana - Nie odsunąłeś się wiec pomyślałam, że chcesz - dodała
- Kocham Violettę i chce z nią być więc dlaczego miałbym chcieć cie całować ?
- Nie wiem,  może zachciało ci się skoku w bok - zaśmiała się
- Za kogo ty mnie uważasz? - zdenerwowałem się
- A za kogo powinnam? - odpowiedziała pytaniem na pytanie - Nie wyglądasz mi na takiego, który lubi stałe związki - dodała co mnie jeszcze bardziej zdenerwowało
- Widocznie mnie nie znasz - odpowiedziałem oschle - W przeciwieństwie do ciebie potrafię kochać i mam uczucia, nie potrzebuję pieprzyć się ze wszystkimi na prawo i lewo - dodałem co ją widocznie zabolało popatrzyła na mnie i wyszła z restauracji. Dotarło do mnie wtedy, że chyba przesadziłem. Zapłaciłem za rachunek i wyszedłem z nią. Wróciłem do hotelu a następnie do swojego pokoju. Usiadłem na łóżku i zacząłem się zastanawiać czy powinienem ją przeprosić. Jednak chyba nie powinienem mówić tego. Co prawda nie znam jej na tyle aby ją oceniać. Wstałem z łóżka i udałem się do jej pokoju. Niepewnie zapukałem po chwili usłyszałem ciche '' Proszę''. Złapałem za klamkę i otwarłem drzwi. Ujrzałem Sarę, która pakowała rzeczy do walizki.
- Co ty robisz? - zapytałem i patrzyłem na nią
- Pakuję się. Nie widać - mówiła zła a z jej policzków leciały łzy
- Czemu ? - zapytałem zdziwiony
- Tak będzie lepiej - odpowiedziałem - Chyba nie chcesz pracować z taką puszczalską jak ja - dodała zapięła walizkę i zmierzała do wyjścia
- Zaczekaj. Wcale tak nie uważam - powiedziałem i ją zatrzymałem łapiąc za nadgarstek
- Jakoś w restauracji mówiłeś coś innego. Myślałem, że jesteś inny, ale ty jak wszyscy oceniasz ludzi po wyglądzie - odpowiedziała wyrwała się z mojego uścisku i wyszła z pokoju. Stałem chwilę bez ruchu i zastanawiałem się co mam zrobić. Po chwili jednak wybiegłem szybko z jej pokoju i pobiegłem za nią. Wychodziła już z hotelu, podbiegłem do niej i złapałem ją za nadgarstek.
- Nie wyjeżdżaj - powiedziałem a ona odwróciła się w moją stronę - Przepraszam za to co powiedziałem, poniosło mnie i nie panowałem nad tym co mówię. Na prawdę tak o tobie nie myślę - dodałem a ona się nie odzywała - Powiedziałaś o mnie kilka nie miłych rzeczy i dlatego się tak zareagowałem - próbowałem wyjaśnić swoje zachowanie
- Ale ja nie nazwałam cie puszczalskim - wykrzyczała i łzy leciały jej po policzku
- Przepraszam. Wiem źle zrobiłem, że to powiedziałem. Jeśli ci ulży możesz mnie teraz uderzyć, bo zasłużyłem - powiedziałem i wtedy poczułem na swoim policzku jej dłoń a po chwili ból. Złapałem się za bolące miejsce i spojrzałem na nią.
- Ulżyło mi - stwierdziła i starła łzy a ja się zaśmiałem
- Zostaniesz ? - zapytałem z nadzieją w głosie a ona spuściła głowę i pokiwała przecząco głową - Czemu ? - zapytałem zdziwiony
- Chociaż bardzo bym chciała nie mogę - odpowiedziała i spojrzała na mnie - Boje się, że prędzej czy później zrobię coś czego będziemy żałować oboje i wtedy ty mnie znienawidzisz - dodała - Do zobaczenia w firmie - pożegnała się i wyszła z hotelu zostawiając mnie zdezorientowanego przed drzwiami.

*Trzy dni później*

Violetta

Siedzę razem z Bellą w domu Leona. Od jego wyjazdu tak jakby tutaj mieszkam. Na początku chciałam aby mała była u mnie ale ona się sprzeczała. Już za kilka dni wróci mój ukochany Leoś. Oczywiście rozmawiam z nim parę razy dziennie ale to nie jest to samo. Nagle usłyszałam dźwięk dzwonka. Niechętnie wstałam z kanapy i udałam się otworzyć. Za drzwiami stała zupełnie obca mi kobieta.
- Dzień dobry - przywitałam się niepewnie
- Witam, czy to jest posiadłość Pana Leona Verdas? - zapytała spoglądając do środka
- Tak. A czemu Pani pyta ? - zaniepokoiłam się
- Nazywam się Isolina Gato Sardina przyszłam tutaj w sprawie Belli Rey - odpowiedziała a ja spojrzałam na kanapę, na której siedziała owa dziewczynka. 
- Niech pani wejdzie - powiedziałam i zaprosiłam ją do środka. Zaprowadziłam do jadalni tak aby Bella nic nie słyszała.
- Chce się pani może czegoś napić? - zapytałam
- Nie - odpowiedziała - Chciałabym załatwić to jak najszybciej - dodała - Czy w tej chwili w domu jest obecny Pan Verdas ? - zapytała po chwili
- Niestety nie, obecnie jest  na wyjeździe w sprawach biznesowych - odpowiedziałam
- Czyli Pani opiekuj się Bellą ? - zapytała
- Tak. A coś się stało?
- Owszem. Kilka dni temu dostaliśmy zgłoszenie o zaginięciu. Ofiarą jest wcześniej wspomniana dziewczynka. Pan Leon Verdas jest podejrzany o porwanie - wyjaśniła mi zaistniałą sytuację
- Porwanie? - zapytałam zdziwiona - Przecież ona jest tutaj dobrowolnie. I z tego co opowiadał mi Leon, ona uciekła z domu, bo była bita - broniłam mojego chłopaka
- Z zeznań opiekunki prawnej Belli jest inaczej - powiedziała - Zostanie wszczęte postępowanie sądowe przeciwko Panu Verdas - dodała i wstała
- To są chyba jakieś żarty, prawda? Przecież on nie może być oskarżony o porwanie skoro ona jest tutaj dobrowolnie - podniosłam głos
- Nie ma dowodów, że to nie jest porwanie - stwierdziła - A teraz przepraszam ale muszę zabrać ze sobą Bellę i oddać ją opiekunce prawnej - dodała i ruszyła w stronę salony.
- Nigdzie jej Pani nie zabierze - powiedziałam pewna siebie i stanęłam naprzeciwko
- Przykro mi, ale muszę to zrobić
- Nie, Bella jest teraz pod moją opieką i nigdzie jej nie oddam - walczyłam o swoje
- W taki razie będę zmuszona wrócić tutaj z policją - próbowała mnie zastraszyć
- Proszę bardzo, nie przestraszy mnie tym pani - powiedziałam i zmierzałam do wyjścia - A teraz proszę opuścić tą posiadłość - dodałam a kobieta bez słowa wyszła. Zamknęłam za nią drzwi i głośno westchnęłam. Spojrzałam na przestraszoną Bellę i podeszłam do niej.
- Czy ona mnie stąd zabierze ? - zapytała
- Nie pozwolę na to - odpowiedziałam i wyciągnęłam z kieszeni telefon - I Leon także - dodałam i wybrałam numer do mojego chłopaka. Po kilki sygnałach odebrał.
L: Hej kochanie
V: Cześć, Leon jest poważna sprawa
L: Co się stało ?
V: Musisz tutaj przylecieć i to jak najszybciej
L: Violu wiesz, że nie mogę mam spotkania
V: Chodzi o Bellę. Chcą ją zabrać.
L: Co ? Ale dlaczego?
V: Podobno jej opiekunka prawna zgłosiła jej zaginiecie
L: Przecież ona uciekała
V: Przyleć jak najszybciej. Opowiem ci wszystko jak będziesz na miejscu - rozłączyłam się i usiadłam obok małej przytulając ją do siebie.

*Kilkanaście godzin później*

- Nie możecie przecież jej tak zabrać! - podniósł głos zdenerwowany Leon
- Proszę nie krzyczeć - mówił łagodnie jakiś facet
- Jak ma nie krzyczeć kiedy pracują tutaj sami idioci!! - krzyknął Leon
- Proszę się uspokoić albo zawołam ochronę i wyprowadzą pana
- A proszę bardzo niech mnie wyprowadzają tylko, że Bella idzie ze mną - powiedział stanowczo
- Leon uspokój się, krzykiem nic nie załatwisz - powiedziałam i złapałam go za rękę natomiast on westchnął głośno i usiadł na krześle.
- Dopóki sprawa z porwaniem ..
- Nie było żadnego porwania! - krzyknął Leon spojrzałam na niego groźnym wzrokiem a on tylko podniósł ręce w geście obrony.
- Tak jak mówiłem zanim mi bezczelnie przerwano - zaczął i spojrzał na Leona a on posłał mu zabójcze spojrzenia - Dopóki sprawa się nie wyjaśni, dziewczynka zostanie w domu dziecka - zakończył
- Czyli lepiej żeby była w domu dziecka niż mieszkała ze mną - zapytał zirytowany Leon
- Tak będzie dla niej lepiej - powiedział na co Leon się zaśmiał
- Żartuje pan sobie ? Pan uważa, że lepiej będzie jej mieszkać z obcymi ludźmi niż ze mną. Osobą, z którą mieszkała dobrowolnie, powtarzam dobrowolnie przez dłuższy czas - odpowiedział Leona 

- Mogą państwo opuścić to pomieszczenie - stwierdził i wskazał na drzwi. Mój chłopak już otwierał buzię by coś powiedzieć - Skończyłem z panem rozmawiać, proszę wyjść - dodał a my posłusznie wykonaliśmy jego polecenia. Pod drzwiami czekała na nas Bella razem z opiekunką z Domu dziecka.
- Leon ! - krzyknęła szczęśliwa i wskoczyła na niego - Powiedz, że mnie zabierasz ze sobą - powiedziała i spojrzała na niego
- Chociaż bardzo by chciał nie mogę - odpowiedział załamany natomiast po jej małych policzkach zaczęły spływać łzy - Nie płacz księżniczko - dodał i otarł jej łzy na co ta się uśmiechnęła po czym w niego wtuliła.
- Ja chce wrócić z tobą - mówiła przez łzy
- Bella musimy już iść - odezwał się ta kobieta a mała na te słowa jeszcze bardziej wtuliła się w Leona. Na ten widok w moim oku pojawiła się pojedyncza łza. Leon delikatnie ją postawił i z trudnością od siebie odsunął. Kobieta złapał mała za rękę i ruszyła jednak Bella kurczowo trzymała Leona za rękę.
- Nie zostawiaj mnie ! Ja chce zostać z tobą ! Proszę zabierz mnie stąd ! - krzyczała ze łzami w oczach trzymając rękę Leona a kobieta na siłę odciągała ją od niego.
- Zrobię wszystko abyś wróciła do mnie - oznajmił Leon - Wrócę po ciebie - dodał i pocałował ją w policzek - Kocham cię - wyszeptał jej słyszalnie na ucho i pocałował w czubek głowy. Niechętnie wstał i pomachał jej. Kiedy widział jak się oddala jego oczy momentalnie się zaszkliły. Przytuliłam go do siebie i spojrzała na niego. Natomiast on patrzył na małą, która znajdowała się coraz dalej 

- Nie odpuszczę tak łatwo - wyszeptał i przytulił mnie mocniej do siebie.
*************

Strasznie krótki wyszedł ale ważne, że jest chociaż nie powinien. Co tak mało komentarzy w poprzednim poście? hmmm. Nie ładnie. Na tamtym blogu jest tylko 6 komentarzy więc poczekacie sobie na rozdział, który jest chyba jednym z najciekawszych. 15 komentarzy - NEXT