Obudziłam się dzisiaj wcześniej od mojego męża. Uśmiechnęłam się na sam widok jego rozczochranej bujnej fryzury. Pocałowałam go delikatnie w policzek po czym wstałam z naszego wygodnego łóżka. Udałam się w kierunku naszej wspólnej łazienki, która byłam w idealnie czystym stanie. Co mnie zadziwiło ponieważ pamiętam, że Marco zostawił tu wczoraj straszny bałagan. Weszłam do środka i rozebrałam się do nagości. Przeszedł mnie zimny dreszcz więc od razu weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z ciepłą a za chwilę z zimną wodą i ustawiłam odpowiednią temperaturę dla mojego zimnego ciała. Kiedy poczułam na swoim nagim ciele strumień wody na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Po kilku minutach namydliłam swoje ciało moim ulubionym płynem do mycia ciała, następnie opłukałam po czym zakręciłam kurek z wodą i mokra wyszłam z kabiny prysznicowej. Wytarłam swoje ociekające ciało jasnozielonym ręcznikiem po czym owinęłam się nim w pasie i wyszłam z łazienki. Udałam się do naszej sypialni. Mój mąż jeszcze spał więc jak najciszej podeszłam do szafy, z której wyjęłam bieliznę a następnie ubrania na dzisiaj. Wróciłam z powrotem do zaparowanej łazienki, w której odziałam się w ciuchy i zrobiłam lekki makijaż, który szczerze mówiąc nie był mi potrzebny. Poprawiłam swoje czarne włosy, spryskałam się delikatnie perfumami i wyszłam z łazienki zadowolona z
efektu końcowego. Udałam się do kuchni w celu zrobienia śniadania. Niestety ktoś już mnie w tym uprzedził ponieważ z kuchni dochodził niesamowity zapach gofrów. Niepewnie stanęłam w progu i ujrzałam odwróconego do mnie tyłem Diego, w samych spodniach. Oparłam się o futrynę i zaczęłam obserwować go. Wcześniej nie dostrzegłam, ale on jest dobrze zbudowany aż nie chciało się oderwać wzroku od jego umięśnionych ramion. Przygryzłam lekko swoją wargę. Przez chwilę wyobraziłam go sobie w samych bokserkach, za co od razu skarciłam się w myślach. Odwrócił się w moją stronę i wtedy ujrzałam delikatnie wyrzeźbione mięśnie brzucha. Ciekawe jakie to uczucie, kiedy obejmuje cię ktoś tak umięśniony.
- Cześć - odezwał się wyrywając mnie z rozmyślań. Niepewnie się do niego uśmiechnęłam po czy podeszłam i nie wiedząc czemu pocałowałam w policzek. Zdziwił się, ale po chwili odwzajemnił uśmiech.
- Nie wiedziałam, że umiesz gotować - zaśmiałam się i oparłam się tyłem o blat nadal wpatrując się w niego. On tylko uśmiechnął się i także oparł tyłem o blat, który znajdował się naprzeciwko mojego.
- Bo nie umiem - zaśmiałam się a on razem ze mną - Kupiłem gofry w tej cukierni niedaleko - wytłumaczył skąd wziął się posiłek. Uśmiechnęłam się do niego promiennie po czym podeszłam do blatu, o który się opierał. Wzięłam do ręki bitą śmietanę, otworzyłam opakowanie i prysnęłam sobie do buzi.
- Liczą się chęci - powiedziałam i ponownie napełniłam swoja buzię. On tylko się zaśmiał, podszedł do mnie i zabrał mi puszkę po czym sam sobie psiknął. Uśmiechnęłam się do niego promiennie. Wzięłam dwa talerze po czym nałożyłam na nie gofry. Wyciągnęłam z lodówki wczoraj kupione owoce, czyli miedzy innymi truskawki, winogrona, jagody i maliny. Podałam mu je i zabrałam od niego puszkę a do drugiej ręki wzięłam talerz z goframi i udałam się do jadalni. Obróciłam się w jego stronę. Stał w tym samym miejscu zdezorientowany.
- Idziesz jeść? - zapytałam z uśmiechem a on tylko przytaknął niepewnie głową i razem poszliśmy do jadalni, w której zaczęliśmy konsumować jedzenia. Mieliśmy przy tym trochę zabawy ponieważ Diego kilka razu upuścił ze śmiechu gofra z bitą śmietaną na spodnie. Kiedy kończyliśmy jeść do jadalni wszedł jeszcze zaspany Marco. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę dwunastą dziesięć.
- Jedliście beze mnie? - zapytał oburzony za co zaraz skarciłam go wzrokiem.
- Gdybyśmy mieli na ciebie czekać umarlibyśmy z głodu - mówiłam wstając od stołu zbierając brudne naczynia. Diego widząc co robię także wstał i także zaczął zbierać. Popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się. Przeniosłam swój wzrok na mojego męża po czym także się uśmiechnęłam.
- Pamiętasz, że idziemy dzisiaj na zakupy? - zapytałam idąc do kuchni. Odstawiłam brudne naczynia do zmywarki a Diego zrobił to samo. Patrzyłam na mojego męża wyczekując odpowiedzi - Zapomniałeś - stwierdziłam i udałam się do salonu.
- Nie, znaczy tak, ale obiecałem swojemu tacie, że pomogę mu w malowaniu pokoju - wyjaśnił drapiąc się po głowie. Uśmiechnęłam się sztucznie i kiwnęłam głową, że to rozumiem.
- Trudno, bo bardzo chciałam kupić sobie coś nowego - powiedziałam i spojrzałam na niego smutną minką. On tylko spojrzał na mnie i pokiwał przecząco głową informując mnie o tym, że nie może się wycofać. Westchnęłam głośno po czym spojrzałam na niego przyjaciela - W takim razie Diego ze mną pójdzie - postanowiłam i ruszyłam w stronę salonu a następnie usiadłam na kanapę włączając telewizor
- Ja? - zapytał idąc za mną. Usiadł bok mnie i spojrzał zdziwiony.
- No tak, pomożesz mi coś wybrać i będziesz nosił torby - wytłumaczyłam mu a on chciał już coś powiedzieć - I nie ma żadnych wymówek - dodałam a on tylko westchnął, wstał z kanapy i spojrzał na mnie.
- Kiedy wychodzimy?- zapytał zrezygnowany a ja się zaśmiałam po czym spojrzałam na niego.
- Jak tylko się ubierzesz - odpowiedziałam uśmiechnięta po czym pokazałam gestem ręki na jego gołą klatę, która mi nie przeszkadzała. On tylko spuścił głowę i udał się do swojej sypialni. Zaśmiałam się i powróciłam do oglądania.