czwartek, 29 maja 2014

One Shot: Sama tego chciałam cz 3

- Dlaczego ? - zapytał uważnie na mnie patrząc
- Co? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie zdezorientowana
- Przyjemnie ci się słuchało jak cierpię, jak jest mi źle po twoim wyjeździe i rozstaniu - powiedział poważnie i z wyrzutami.
- Nie to nie tak ja po prostu...
- Po prostu co ? - zapytał - Po prostu chciałaś mieć świadomość, że zraniłaś tak bezduszną osobę jak ja. Ale jakbyś chciała wiedzieć to ja też mam uczucia. Nawet nie wiesz jak się poczułem kiedy dostałem zaproszenie na wasz ślub, jak trudno było mi pogodzić się z tym, że mnie zostawiłaś i wybrałaś jego, jak trudno było mi przestać cię kochać. Czułem się jak kompletny idiota. Dawałem z siebie wszystko tylko po to żebyś była szczęśliwa a ty nigdy nie doceniłaś moich starań. Wiedziałem, że to co do ciebie czuje to nie jest tylko przelotne uczucie ale ty miałaś to gdzieś i kiedy tylko nadarzyła się okazja biegłaś po pocieszenie do Tomasa. Przez cały czas myślałem, że mnie kochasz, że coś dla ciebie znaczę ale jednak się pomyliłem, tak samo jak pomyliłem się co do ciebie  - odpowiedział ze złością i smutkiem po czym spojrzał na mnie, odwrócił się i zaczął iść przed siebie. Patrzyłam jak odchodzi i do moich oczu napływały łzy.
- Kocham cię ! - krzyknęłam po chwili a on staną i obrócił się w moją stronę
- Co ? - zapytał
- Zawsze cię kochałam - odpowiedziałam i ruszyłam w jego stronę - Nigdy nie przestałam o tobie myśleć, zawsze kiedy zamykałam oczy widziałam ciebie. Osobę, którą naprawdę kochałam i nadal kocham. Codziennie zastanawiałam się czy o mnie pamiętasz, czy tęsknisz, czy wciąż mnie kochasz, czy decyzja, którą podjęłam była słuszna. Nigdy o tobie nie zapomniałam i nie zapomnę, bo cię kocham - powiedziałam i stanęłam przed nim - Zależy mi na tobie - dodałam i pocałowałam go. Nareszcie znowu mogę poczuć smak i ciepło jego ust. Tak jak podczas pierwszego pocałunku czuję motylki w brzuchu. Mimo zdziwienia Leon oddał pocałunek. W duchu cieszyłam się jak dziecko nie miałam pojęcia, że jeden pocałunek może dać tyle radości. Niestety nie oczekiwanie on się odsunął.
- Nie potrafię - powiedział i chciał odejść ale go zatrzymałam
- Nie rozumiem
- Masz męża. Podjęłaś już decyzję - odpowiedział i tak po prostu odszedł. Miałam ochotę się popłakać jak małe dziecko. Dlaczego ja zawsze muszę komplikować sobie życie? Zresztą co ja sobie myślałam, że powiem mu '' Kocham Cię'', on mi wybaczy i będziemy żyć szczęśliwie. To nie jest bajka tylko prawdziwe życie. Otrząsnęłam się i załamana ruszyłam do domu.

*Następnego dnia*

Obudziłam się w niezbyt dobrym humorze. Wreszcie dotarło do mnie, że przez jedną źle podjętą decyzję całe moje życie straciło sens. Niechętnie wstałam z łóżka, ubrałam się i zeszłam na śniadanie. Przy stole siedział tato i Jade. Szczerze mówiąc ucieszyłam się na jej widok. Co prawda kiedyś nie miałyśmy przyjaznych relacji ale po  tym jak się wyprowadziłam polepszyły się. Uśmiechnęłam się szczerze no nich, zasiadłam do stołu i zaczęłam konsumować posiłek.
- Violu, masz jakiś plany na dziś wieczór ? - zapytał tato
- Na wieczór ? - zastanawiałam się - To nie, a czemu pytasz ?
- Organizujemy grilla wieczorem, może byś wpadła - zaproponował tato z uśmiechem
- A kto będzie ?
- Sami znajomi - odpowiedziała Jade
- W takim razie wpadnę - postanowiłam i wróciłam do konsumowania posiłku. Przez cały czas zastanawiałam się czy spotkać się z Leonem i wszystko mu wyjaśnić ale pewnie po tym wszystkim nie będzie chciał się ze mną zobaczyć. Po skończonym śniadaniu wróciłam do pokoju, zabrałam torebkę i ruszyłam na zakupy. Zaczynam nowe życie to i powinnam zmienić swój styl.

************

Wszystko jest już przyszykowane. Niedługo powinni zjawić się goście. Nadal nie wiem kto dokładnie będzie na tym grillu. Pewnie wszyscy będą w wieku mojego ojca i Jade. Parę osób już przyszli i rozmawiają w ogrodzie. Usłyszałam znajome głosy. Szybko zeszłam na dół i zobaczyłam Fran, Marco oraz ich synka. Uśmiechnęłam się.
- Cześć, co wy tu robicie ? - zapytałam uśmiechając się do nich.
- Twój tato nas zaprosił - odpowiedział Marco
- Cieszę się, że przyszliście - powiedziałam i przytuliłam Fran. Poszliśmy wszyscy na taras do reszty gości. Nie zauważyłam nawet, że przyszli także rodzice Leona. Żałowałam, że jego tutaj nie ma. Zrobiło się już późno. Dlatego mój ojciec wymyślił aby darować sobie grilla i rozpalił ognisko. Poczułam się znowu jak nastolatka, jakby nagle czas się cofną. Wszyscy zaczęli opowiadać najciekawsze historie ze swojego życia po czym śmiali się z niczego. Spojrzałam w stronę drzwi wejściowych do domu i wtedy ujrzałam Leona. Na sam jego widok się uśmiechnęłam, czego on niestety nie odwzajemnił tylko odwrócił wzrok. Podszedł do mojego ojca przywitał się i usiadł obok Fran i Marco. Po kilku minutach mój tato wyciągnął alkohol i wszyscy zaczęli pić. Natomiast ja postanowiłam nie pić i udałam się na mały spacerek aby wszystko sobie przemyśleć i poukładać. Wróciłam do Buenos Aires z nadzieją, że wszystko będzie dobrze a wcale nie jest. Straciłam miłość mojego życia z własnej głupoty. Zresztą co ja sobie myślałam, że on będzie na mnie czekał aż w końcu zrozumiem swój błąd i do niego wrócę. Na tą myśl się zaśmiałam. Muszę w końcu zrozumieć, że straciłam już swoją szansę u niego. Liczy się teraz jego szczęścia a nie moje. Po chwili wróciłam do ogrodu. W drodze powrotnej postanowiłam, że porozmawiam z Leonem i go przeproszę. Rozejrzałam się w celu zobaczenia go ale niestety nigdzie go nie było.
- Nie wiesz gdzie jest Leon? - zapytałam Fran, która przechodziła obok mnie
- Jest w środku, bawi się z Jorge - odpowiedziała i się uśmiechnęła co odwzajemniłam.Szybko weszłam do środka i udałam się do salony. Ujrzałam go. Siedział na dywanie razem z małym. Oparłam się o futrynę i obserwowałam go. Wyobraziłam sobie, że Leon jest moim mężem a Jorge to nasz owoc miłości. Uśmiechnęłam się.
- Cześć - odezwałam się wreszcie a ona na mnie spojrzał, wstał i chciał już coś powiedzieć - Nic nie mów. Chciałam cię tylko przeprosić - zaczęłam
- To ja powinienem cie przeprosić. Wtedy w parku ja nie panowałem nad sobą, te wszystkie emocje, które kłębiłem w sobie przez tak długi czas wybuchły. Na prawdę żałuję tego co powiedziałem - powiedział i chciał odejść ale ja go zatrzymałam
- Jedyną osobą, która tu zawiniła jestem ja. I nie zaprzeczaj, bo też tak uważasz - odpowiedziałam i wtedy do domu weszła Fran.
- Nie przeszkadzajcie sobie, ja tylko przyszłam zabrać moją zgubę - oznajmiła i wzięła na ręce swojego synka po czym wyszła. Odprowadziłam ją wzrokiem a następnie z powrotem spojrzałam na Leona.
- To co wtedy mówiłam w parku to prawda. Chociaż nie wiem jak bardzo bym się starała nie potrafię o tobie zapomnieć i przestać cię kochać. Kiedy ujrzałam cię po raz kolejny, wszystkie wspomnienia powróciły, każdy pocałunek, dotyk a nawet kłótnie. Zrozumiałam, że moją jedyną miłością jesteś ty i zawsze nią będziesz. Kocham Cię i zawsze będę po mimo ... - nie dokończyłam, bo Leon mnie pocałował. Byłam taka szczęśliwa, że od razu oddałam pocałunek, który z czasem stał się brutalny i pełen miłości. Można było wyczuć tęsknotę i radość. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, bo zabrakło nam powietrza. Staliśmy stykając się czołami.
- Tęskniłem za tym - odezwał się jako pierwszy dysząc
- Zmywamy się stąd ? - zapytałam a ona się uśmiechnął i złapał za rękę. Wyszliśmy z domu i udaliśmy się do jego samochodu. Odpalił silnik i ruszyliśmy prawdopodobnie w stronę jego mieszkania. Dojechaliśmy bardzo szybko z czego się cieszyłam. Od progu zaczęliśmy się całować. Oboje byliśmy spragnieni bliskości tej drugiej osoby. Kierowaliśmy się do sypialni nadal się całując. Kiedy weszliśmy do odpowiedniego pomieszczenia od razu pozbyliśmy się swoich ubrań zostając w samej bieliźnie. Leon delikatnie mnie podniósł i położył na łóżku. Oderwał się od moich ust i zaczął całować moją szyję a następnie brzuch. Było mi przyjemnie. Po chwili ściągnął mi majtki i zaczął bawić się moim skarbem. Czułam jak jego język wiruje wewnątrz mnie. Kiedy skończył robić mi dobrze, powrócił do moich ust. Natomiast ja postanowiłam się mu odwdzięczyć. Przewróciłam się tak, że teraz to ja byłam na górze. Zaczęłam całować jego tors, przygryzając gdzie nie gdzie. Następnie przeszłam do jego bokserek. Jednym ruchem ściągnęłam jej i zaczęłam bawić się jego skarbem. Wiedziałam, że sprawiam mu tym przyjemność i właśnie to motywowało mnie dalszej zabawy. Kiedy poczułam, iż jego przyjaciel jest już gotowy powróciłam do całowania jego torsu. Po chwili on przewrócił mnie tak, że leżał na mnie. Uśmiechnął się i delikatnie w mnie wszedł. Jęknęłam z podniecenia. Przerwał na chwile i spojrzał na mnie troskliwie. Uwielbiam to w nim, że jest taki delikatny.
Nic nie powiedziałam tylko się uśmiechnęłam, odwzajemnił to i pocałował mnie czule w usta po czym kontynuował. Po moim ciele rozpływała się niesamowita rozkosz. Wtedy nie interesowało się nic tylko ja i on. Nagle poczułam jak roznosi się we mnie orgazm. Poczułam się wtedy jak trzy metry nad niebem. Zupełnie jak za pierwszym razem. Spojrzał na mnie a po chwili pocałował czule w usta.
- Brakowało mi tego - odezwałam się jako pierwsza. On się tylko uśmiechnął i przybliżył do mojego ucha po czym wyszeptał kilka słodkich słówek. Obróciłam się tak aby leżeć na nim. Jego członek nadal znajdował się wewnątrz mnie. Oparłam się brodę na jego klatce piersiowej i patrzyłam mu prosto w oczy.
- Chciałabym cofnąć czas - zaczęłam a on się zdziwił - Żeby znowu mogłabym być z tobą - wyjaśniłam a on się uśmiechnął - Kocham cię - dodałam z uśmiechem natomiast on milczał - Nic nie odpowiesz ? - zapytałam zdziwiona
- Też cię kocham - powiedział patrząc mi prosto w oczy - Nawet nie wiesz jak bardzo - dodał i czule mnie pocałował. Przytuliłam się do niego po czym po chwili zeszłam z jego ciała i położyłam się obok. Wtuliłam się w jego rozgrzane ciało i odpłynęłam do krainy Morfeusza.

********************
Obudziły mnie przedzierające się przez zasłony promienie słońca. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i od razu przypomniałam sobie co wydarzyło się zeszłej nocy. Odwróciłam głowę i ujrzałam śpiącego Leona. Już dawno nie widziałam takiego widoku. Zazwyczaj widziałam twarz Tomasa. Postanowiłam obudzić królewicza dlatego lekko się podniosłam i musnęłam jego usta swoimi. Momentalnie otworzył oczy po czym się uśmiechnął.
- Dzień dobry - powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy
- Heeej  - odpowiedział  i się uśmiechnął - Jak się spało ? - zapytał po chwili
- Wspaniale - powiedziałam i się w niego wtuliłam a on złapał mnie za dłoń i zaczął ją oglądać - Chciałabym się tak budzić codziennie i każdą noc spędzać z tobą - dodałam i spojrzałam na niego a on nadal patrzył na moją dłoń. Nagle jego wzrok przykuła obrączka a uśmiech natychmiastowo zszedł z twarzy - Coś się stało ? - zapytałam
- Nie powinniśmy tego robić - odpowiedział, wstał z łóżka i zaczął się ubierać.
- O co ci chodzi ? - zapytałam i także wstałam po czym ubrałam dolną część bielizny i koszulkę.
- Nie powinniśmy ze sobą spać - odpowiedział i wyszedł z sypialni. Podążałam za nim.
- Niby dlaczego ?  - dopytywałam - Co nie podobało ci się ?
- Nie o to chodzi - powiedział i szedł dalej - Ty masz męża i jesteś z nim szczęśliwa - dodał
- Szczęśliwa ? - zaśmiałam się - Żartujesz sobie - dodałam a on się zatrzymał i spojrzał na mnie - Przez ten całe małżeństwo z Tomasem nie byłam tak szczęśliwa jak przez tą jedną noc z tobą - wytłumaczyłam mu i podeszłam do niego - Tylko ty dajesz mi szczęście - wyznałam a on czule mnie pocałował.
- Kocham Cię - powiedział kiedy się od siebie oderwaliśmy
- Ja też cię kocham - odpowiedziałam z wielkim uśmiechem.

****************

Jakiś czas temu wróciłam od Leona. Strasznie się ciesze, że znowu mogę się do niego przytulic i pocałować, że po prostu przy mnie jest. To jest  najważniejsze, on jest najważniejszy. Muszę jak najszybciej rozstać się z Tomasem. Nie chce dalej nosić jego nazwisko a tym bardziej być jego żoną. Usłyszałam dźwięk dzwonka. Szybko zeszłam na dół aby otworzyć. Złapałam za klamkę i otworzyłam. Kiedy zobaczyłam osobę stojącą za nimi zamarłam.
- Co ty tu robisz ?  - zapytałam zła

******************
Jest kolejna cześć. Zrobię jeszcze tylko jedną i koniec. Przepraszam, że tak długo nie było ale nie miałam czas dokończyć. Mam nadzieję, że wam się podoba. Nie wiem kiedy będzie kolejna ale prawdopodobnie w następnym tygodniu. Przepraszam za błędy.  

środa, 14 maja 2014

One Shot: Sama tego chciałam cz 2

Kiedy go ujrzałam moje serce zabiło mocniej. Czy to możliwe, że nadal go kocham, że to uczucie wciąż jest we mnie i nigdy nie wygasło, że będąc z Tomasem nigdy nie byłam szczęśliwa, że to tylko moja podświadomość wmawiała mi to i nie dopuściła by serce pamiętało o Leonie ale czy przez tak długi czas można tłumić w sobie tak ślinę uczucie jakim jest miłość do drugiej osoby. Muszę przyznać, że przez ten czas strasznie się zmienił. Jego twarz przybrała bardziej męskie i dojrzalsze rysy. Usta wydają się pełniejsze a oczy dostały bardziej wyrazistego koloru. Ciało przyciąga większa uwagę i bardziej pociąga a jego włosy postawione do góry jeszcze bardziej dodają mu męskości.
- Fran, Marco cię woła - odezwał się Leon wyrywając mnie z przemyśleń - A to kto ? - zapytał i popatrzał na mnie. Nie wierzę, że mnie nie poznaje. Przecież tak bardzo się nie zmieniła a może on już po prostu zapomniał o kimś takim jak Violetta Castillo a raczej Herodia ale to już nie aktualne - Nowa sąsiadka - odpowiedział na swoje pytanie - Oby była normalniejsza niż ta ostatnia - zaśmiał się i spojrzał na Fran a ona się tylko do niego uśmiechnęła.
- Jestem .. - nie dokończyłam, bo zadzwonił mu telefon. Spojrzał na wyświetlacz.
- Przepraszam muszę odebrać - powiedział i wyszedł do środka. Odprowadził go wzrokiem, nie mogłam przestać na niego patrzeć. Zachwycał mnie swoją męską urodą i tym, że stał się taki dojrzały.
- Halo tutaj ziemia - wyrwała mnie z fantazji Fran machając mi ręką przed twarzą.
- Przepraszam zamyśliłam się - odpowiedziałam zarumieniona
- Zmienił się prawda - powiedziała tak jakby czytała mi w myślach
- I to bardzo - rozmarzyłam się
- Wejdziesz ? - zapytała z uśmiechem
- Nie ale może masz ochotę na spacer - zaproponowałam także się uśmiechając.
- Jasne, powiem tylko Marco żeby zajął się małym - oznajmiła i weszła do środka. Po chwili wróciła z uśmiechem na twarzy. Zamknęła za sobą drzwi i razem ruszyłyśmy na nasz pierwszy spacer od paru lat.
- Czy ta kawiarnie do której zawsze chodziliśmy nadal jest otwarta ? - zapytałam z wielką nadzieją w głosie.
- Jasne, nie mogli przecież zamknąć tak świetniej kawiarni  - zaśmiała się - To co idziemy na kawę i ciacho ? - zapytała z wielkim uśmiechem. Nie musiałam odpowiadać, bo Fran znała moją odpowiedź. W szybkim tempie udałyśmy się do dobrze znanego mi lokalu. Przynajmniej tak mi się wydawało. Muszę  przyznać, że sporo się pozmieniała od mojej ostatniej wizyty.
- Ale tu ładnie - stwierdziłam kiedy weszliśmy do środka. Ona się tylko uśmiechnęła i zajęła jedne z wolnych stolików. Po jakimś czasie podeszła do nas kelnerka i przyjęła zamówienie.
- No to opowiadaj - odezwałam się  - Co tam u ciebie ? - dodałam i zrobiłam ciekawską minę.
- Trochę się pozmieniało - zaczęła i się uśmiechnęła - Może zacznę od początku - zaśmiała się - Kilka dni po waszym wyjeździe zaiskrzyło między mną a Marco - powiedziała a mnie zatkało - Po jednej z imprez za dużo wypiliśmy i wylądowaliśmy w łóżku - kontynuowała a ja otworzyłam szeroko oczy - I można powiedzieć, że od tego to wszystko się zaczęło. Parę miesięcy później mi się oświadczył. Wzięliśmy jak najszybciej ślub no i później na świat przyszedł Jorge - zaśmiała się i spojrzała na mnie - Chciałam was zaprosić ale nie wiedzieliśmy gdzie się przeprowadziliście - wytłumaczyła ze smutkiem - Teraz ty opowiadaj. Jak tam wasze małżeństwo ? - zapytała już szczęśliwa a ja spuściłam głowę - Coś się stało ? - dodała i złapała mnie za rękę i w tej chwili kelnerka podeszła z naszym zamówieniem.
- Dziękujemy - odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem
- Powiesz co się stało ? - ciągnęła dalej Francesca
- Okazał się, że nasze małżeństwo to fikcja - odpowiedziałam przybita
- Co? Jak to? - oburzyła się
- Tak to. Wszystko wyszło na jaw, był ze mną tylko dla kasy mojego ojca, nigdy mnie nie kochał i pewnie mnie zdradzał na prawo i lewo - powiedziałam jednocześnie wkurzona i załamana - Jak ja mogła być aż tak głupi i uwierzyć w te jego kłamstwa - dodałam bliska płacz ale się powstrzymywałam
- Płacz śmiało - powiedziała czule Francesca
- Nie, nie będę płakać przez kogoś takiego - odpowiedziałam zgodnie z prawdą - A wiesz co jest najlepsze, że dzisiaj dotarło do mnie, że nigdy go nie kochałam - dodałam pewnym głosem
- Jak to? - zapytała zdezorientowana
- Kiedy ponownie ujrzałam Leona zdałam sobie sprawę, że popełniłam błąd wybierając Tomasa, że ten nasz ślub był tylko ucieczką od uczucia, którym darzyłam Leona, że przez to co wtedy usłyszałam nie chciałam go znać. Toczyłam walkę między sercem a rozumem ale niestety najwidoczniej wygrał rozum i popełnił najgorszy błąd w moim życiu - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Czyli, że ...  - przerwałam jej
- Czyli, że nadal jestem zakochana w Leonie - odpowiedziałam z uśmiechem a ona na mnie spojrzała
- I przez ten cały czas nie zdawałaś sobie z tego sprawy ? - zapytała popijając kawę
- Może w głębi serca nadal go kochałam ale nie chciałam tego do siebie dopuścić, ale kiedy go dzisiaj zobaczyłam serce zaczęło bić mi szybciej i czułam się tak jakbym zakochiwała się w nim od nowa - odpowiedziałam rozmarzona.
- Jak romantycznie - zaśmiała się Francesca a ja razem z nią. Po siedziałyśmy jeszcze godzinę i po wspominałyśmy stare czasy. Muszę przyznać, że wyjeżdżając z Buenos Aires dużo straciłam. Odprowadziłam Fran do domu i postanowiłam jeszcze się przejść po okolicy. Postanowiłam, że od jutra zacznę nowy rozdział w moim życiu. Poszukam nowego mieszkania, od nowie stare znajomości i co najważniejsze wezmę rozwód z Tomasem oraz powrócę do mojego starego nazwiska. Powinnam także zmienić swój styl na taki bardziej kobiecy i dojrzały, bo muszę przyznać, że ubieram się jeszcze tak trochę jak nastolatka a mam przecież dwadzieścia trzy lata. Z czego cztery zmarnowane na udawanym związku a później małżeństwie z Tomasem. Nagle poczułam jak na kogoś wpadam. Podniosłam głowę i ujrzałam piękne szmaragdowe oczy, które wpatrywały się w moje znowu poczułam to miłe uczucie co cztery lata temu.
- Hej Leon - odezwałam się pierwsza z uśmiechem
- Cześć - odpowiedział - To ty byłaś dzisiaj u Fran - dodał z uśmiechem
- Tak to ja we własnej osobie - zaśmiałam się
- Skąd wiesz jak się nazywam. Nie przypominam sobie aby się przedstawiał - powiedział zainteresowany. No to wpadłam.
- yyy Fran mi powiedziała - wybrnęłam z tego i uśmiechnęłam się. Odwzajemnił to i patrzył mi prosto w oczy jakby szukał w nich jakiejś odpowiedzi. Wydawało mi się, że próbuje czytać mi w myślach. - Czemu mi się tak przyglądasz ? - zapytałam po chwili i się uśmiechnęłam
- Przypominasz mi moją byłą dziewczynę - odpowiedział i spuścił głowę
- Chyba nie masz z nią miłych wspomnień ? - odezwałam się i nie dałam po sobie poznać, że wiem o co chodzi.
- Nie, wręcz przeciwnie po prostu zerwała ze mną i wybrała innego - odpowiedział i załamany usiadł na murku przy fontannie.
- Ale musiała mieć jakiś powód żeby tak zdecydować - kontynuowałam temat i przysiadłam się obok niego
- Miała uwierzyła w kłamstwa - powiedział i spojrzał przed siebie - Czasem zastanawiam się czy ona jeszcze o mnie pamięta czy być może tęskni- ciągnął dalej a ja czułam jak moje serce coraz mocniej bija - Minęły już cztery lata a ja wciąż nie mogę o niej zapomnieć. Ona podarowała mi coś, co nawet trudno mi nazwać. Poruszyła we mnie coś o istnieniu czego nawet nie wiedziałem. Jest i zawsze będzie częścią mojego życia choćby nie wiem jak bardzo starał się o niej zapomnieć - dokończył a ja czułam jak w moich oczach pojawiają się łzy. Miałam teraz ochotę się do niego przytulić i powiedzieć, że też tęsknie i go kocham ale nie mogę. Szybko się jednak ogarnęłam.
- To dlaczego o nią nie walczysz ? - zapytałam
- Nie wiem gdzie teraz mieszka zresztą ma już męża i jest szczęśliwa beze mnie - odpowiedział i spuścił głowę.
-Kochasz ją nadal ? - zapytałam prawie płacząc
- Kocham i nigdy nie przestałem chociaż próbowałem ale zawsze kiedy już powoli zapominałem jakaś cząstka mnie nadal chciała abym ją pamiętał. Chciałbym znowu mieć ją przy sobie, czuć ten przyjemny dreszcz kiedy mnie dotykała, napawać się tym ciepłe, które od niej biło. To ona pokazała mi czym jest miłość, nauczyła mnie kochać i jak to jest być szczęśliwym. Pewnie pomyślisz, że to głupie ale wciąż mam cichą nadzieję, że w głębi serca nadal mnie kocha - powiedział a po moich policzkach zaczęły płynąć pojedyncze łzy. Spojrzał na mnie z bólem w oczach - Czemu płaczesz ? - zapytał zdziwiony
- Bo to co powiedziałeś było wzruszające - odpowiedziałam i starłam łzy a on po ciuchy się zaśmiał
- To dziwne - odezwał się ze śmiechem spojrzałam na niego pytająco - Nie znam cię a rozmawiam z tobą o swoich uczuciach - dodał i spojrzał na mnie
- Ty mnie znasz i nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo - powiedziałam pewna siebie i spojrzałam z uśmiechem na niego a on podniósł pytająco brew - To ja Violetta - dodałam a on spojrzał na mnie jak na ducha. W jego oczach nie widziałam nic ani złości ani zaskoczenia a tym bardziej miłości.
*************************
I jest kolejna część One Shot'a. Teraz mam dla was być może miłą niespodziankę. Jak skończę tego One Shot'a to odwieszę bloga. Mam nadzieję, że spodoba wam się ta część podejrzewam iż będą chyba jeszcze dwie ( według mojego planu ) PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY ! :) 

sobota, 10 maja 2014

One Shot: Sama tego chciałam cz 1

Cztery lata temu musiałam podjąć najtrudniejszą decyzję w moim życiu. Moje serce podzielone było na dwie połówki. Jedna należała do Tomas. Przystojnego Hiszpana z błękitnymi tęczówkami. Kochany, troskliwy ale on jako jedyny sprawiał mi ból, tylko on mnie ranił. Natomiast druga należała do Leona, przystojnego zielonookiego Meksykanina. Zawsze był przy mnie wspierał mnie kiedy Tomas mnie ranił. Potrafił rozśmieszyć mnie w najmniej odpowiednim momencie. Uczuciowy, troskliwy i kochany. Którego wybrać? Którego kocham bardziej? Który jest miłością mojego życia? Leon czy Tomas ? Tomas czy Leon? Jaką drogę wybrać ? Dla wielu z was wydawać by się mogło, ze wybór jest prosty lecz nie dla mnie. Moje serce kochało ich tak samo. Lecz kiedy dowiedziałam się prawdy o jednym z nich moje uczucia do niego prysły jak bańka mydlana. Ale czy to co wtedy usłyszałam, było prawdą czy plotką chcącą zrujnować mi życie. Czy decyzja, którą podjęłam nie była zbyt pochopna. A uczucie, które podobno prysło jak bańka mydlana wciąż we mnie jest tylko po prostu chciałam je zatuszować. Co jeśli decyzja, którą podjęłam nie było tą właściwą, co jeżeli osoba, którą kochałam nigdy nie była ze mną szczera ? Tak dużo pyta a tak mało odpowiedzi.

*Dwa lata wcześniej*
Dzisiaj jest ten dzień. Za parę minut stanę się żoną najwspanialszego mężczyzny na świecie. Jestem szczęśliwa lecz coś w głębi duszy mi mówi, że jednak nie powinnam tego robić ale niby dlaczego, przecież ja go kocham, jego wybrałam i to on jest mi pisany, nawet jeżeli wszyscy mają inne zdanie. Siedziałam przed lustrem a moje najlepsza przyjaciółka Francesca poprawiała  mi fryzurę.
- Na pewno tego chcesz ? - zapytała Włoszka
- Tak Fran chce - odpowiedziałam z uśmiechem patrząc na jej odbicie w lustro
- A kochasz go ? - dopytywał
- Kocham - odpowiedziała
- To dlaczego jakoś ci nie wierzę
- Ale tak jest, ja go kocham i chce za niego wyjść za mąż
- Wiesz, że możesz się jeszcze wycofać
- Przestań - krzyknęłam na nią
- Jesteś pewna, że dobrze zdecydowałaś ?
- Tak, nie mogłabym być z kimś takim jak on.
- A skąd masz pewność, że to co wtedy ci powiedziała była prawdą ? - zapytała, chciałam jej odpowiedzieć ale do pomieszczenia wszedł nie zbyt zadowolony tato. On też uważał, że źle postępuję.
- Córciu, już czas - odezwał się mój tato. Wstałam  delikatnie z krzesła i ruszyłam z tatą.  Złapałam go pod rękę i uśmiechnęłam się. Staliśmy przed wielkimi drzwiami, kiedy drzwi się otwarły ujrzałam pięknie przystrojony kościół a na środku ołtarza stała właśnie osoba, z którą za chwilę zwiążę się węzłem małżeńskim. Kościół pełen gości wszyscy z uśmiechami na twarzy. Powolnym krokiem i z muzyką w tle kroczyłam ku mojemu wybrankowi. Ksiądz zaczął ceremonię a ja co chwilę spoglądałam w stronę Fran, która nie była zadowolona z tego co robię. Nadszedł czas przysięgi a następnie zakładanie obrączek.
- Violetta Castillo przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i wierności w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego - powiedział mój przyszły mąż i założył mi obrączkę
- Tomas Herodia przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i wierności w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego - powiedziałam i uczyniłam to co mój teraz już mąż
- Ogłaszam was mężem i żoną, możesz pocałować pannę młoda - odezwał się kapłan a Tomas delikatnie pocałował mnie w usta.

*Teraźniejszość*

- Nienawidzę Cię - krzyczałam na mojego męża - Dlaczego mi to zrobiłeś ?
- A co ty sobie myślałaś, że ja cię kochałem - mówił ze śmiechem
- To dlaczego się ze mną ożeniłeś?
- Dla kasy idiotko - odpowiedział a ja strzeliłam mu z liścia
- Jesteś skończonym idiotom - krzyknęłam zapłakana i pobiegłam do sypialni. Zaczęłam pakować swoje rzeczy. Jak ja mogłam być taka głupia i za niego wyjść. Przez rok udawał, że mnie kocha, mówił te wszystkie słodkie słówka tylko po to by dobrać się do kasy mojego ojca. Skończyłam pakować swoje rzeczy, złapałam walizki i tak po prostu wyszłam z naszego poprawka jego domu. Udałam się do najbliższego hotelu aby tam przenocować. Zdecydowałam, że jutro z samego rana wracam do Buenos Aires. Od początku wiedziałam, że nie powinnam wyjeżdżać z Argentyny. Dopiero teraz to do mnie dotarło, że dwa lata temu podjęłam złą decyzję. Gdybym wtedy wysłuchała tłumaczeń Leona, może nie cierpiałabym tak bardzo. Może teraz leżałabym w łóżko obok niego i tuliła się do jego umięśnionych ramion, w których zawsze czułam się bezpiecznie.  Nim się spostrzegłam zasnęłam.

*Następny dzień*
Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu. Rozejrzałam się i wtedy zorientowałam się, że jestem w hotelu i od razu przypomniało  mi się wczorajsze wydarzenia. Mam ochotę go teraz zabić, za to co mi zrobił. Przez niego zmarnowałam sobie tylko życie. Wstałam szybko z łóżka, udałam się do łazienki, wykonałam wszystkie poranne czynności po czym się ubrałam. Zabrałam wszystkie swoje rzeczy i poszłam do recepcji się wymeldować. Zamówiłam taksówkę, wsadziłam wszystkie swoje bagaże i pojechałam na lotnisko. Wracam do mojego rodzinnego miasta. Zaczynam nowe życie. Samolot wniósł się w powietrze a ja zatopiłam się we wspomnieniach.

Szliśmy parkiem trzymając się ze rękę. Co chwilę, każde z nas spoglądało na siebie z uśmiechem. Za każdym razem kiedy spoglądałam w jego oczy zatapiałam się w nich. Jego barwa głosu budziła we mnie nie wyjaśnione uczucia. Każdy jego dotyk wywołuje u mnie dreszcze. Usiedliśmy na jednej z ławek wciąż trzymając się za ręce.
- Leon .. - odezwała się jako pierwsza  a on na mnie spojrzał - Za kogo ty mnie masz ? - zapytałam
- Za kobietę, z którą chciałabym spędzić życia - odpowiedział i szczerze się do mnie uśmiechnął.
- Naprawdę ? - zapytał z nadzieję
- Tak, na prawdę. Należymy teraz do siebie , jesteś częścią mnie i serio, życie bez ciebie byłoby beznadziejne - odpowiedział i spojrzał mi głęboko w oczy natomiast ja nic nie powiedziałam tylko namiętnie go pocałowałam.
- Kocham Cię - oznajmiłam po chwili z uśmiechem
- Ja też cię kocham - odpowiedział a ja się w niego wtuliłam


Z moich oczu mimowolnie poleciała pojedyncza łza. Spojrzałam w okno i wtedy przed moimi oczami ukazała się nasza nieoficjalna randka.

Wyszliśmy z restauracji po pysznej kolacji. Ten wieczór był magiczny. Gdybym tylko mogła zatrzymałbym czas żeby już na zawsze z nim zostać. Teraz już wiem, że uczucie, którym darze Leona nie jest zwykłe zauroczenie tylko miłość.
- Gdzie idziemy ? - zapytałam patrząc na  niego
- Zobaczysz - odpowiedział i pociągnął mnie w pewną uliczkę. Szliśmy powolnym krokiem, bo nie śpieszyło nam się. W pewnej chwili Leon się zatrzymał, spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- Zatańczysz ? - zapytał i wyciągnął rękę. Dopiero wtedy zauważyłam, że niedaleko jest pełno ludzi, którzy tańczą do piosenek granych przez orkiestrę. Chwyciłam jego dłoń i przysunęłam się do niego. Tańczyliśmy ciągle patrząc sobie w oczy i uśmiechając się do siebie. Po chwili Leon zaczął cicho podśpiewywać tekst piosenki. Uwielbiałam słuchać jak on śpiewa. Przestał śpiewać i spojrzał mi głęboko w oczy.
- Kocham Cię całym sercem - odezwał się
- Nie kocha się sercem. Tak się tylko mówi. Kocha się umysłem lecz nie sercem - odpowiedziałam z uśmiechem nadal patrząc mu w oczy.
- To dlaczego serce mnie boli za każdym razem gdy cię nie widzę ? - zapytał a ja się jeszcze szerzej uśmiechnęłam.
- Też cię kocham nawet nie wiesz jak bardzo - odpowiedziałam i delikatnie go pocałowałam.

Na samo wspomnienie uśmiechnęłam się do siebie. Wyjęłam z torebki mój portfel, otworzyłam go i zajrzałam do kieszonki, o której wiedziałam tylko ja. Wyciągnęłam z niej jedno małe zdjęcie, które po mimo wszystko nadal je mam. Nie potrafiłam go wyrzucić. Było to zdjęcie moje i Leona za czasów kiedy byliśmy razem. Uśmiechnęła się i schowałam z powrotem do portfela.
- Proszę zapiąć pasy za chwilę lądujemy - odezwał się głos z głośników. Wykonałam polecenia i czekałam na lądowanie. Po kilku minutach znajdowałam się już na lotnisku w Buenos Aires. Zabrałam swoje bagaże i udałam się na postój taksówek. Niecierpliwie czekałam aż jakaś przyjedzie. Po dość długim oczekiwani w końcu się pojawiła. Szybko wsiadłam i udałam się pod domu mojego ojca, nie wie, że przyjeżdżam chce mu zrobić niespodziankę. Kiedy w końcu dojechaliśmy taksówkarz wypakował moje walizki. Podziękowałam i zapłaciłam mu. Niepewnie podeszłam do drzwi i delikatnie zapukałam. Po chwili otworzył mi uśmiechnięty tato ale kiedy mnie zobaczył wytrzeszczył oczy i zaniemówił.
- Violetta? - zapytał po chwili
- Cześć tato - odpowiedziałam z uśmiechem i się na niego rzuciłam a on nadal stał i się nie ruszał - Nie cieszysz się, że wróciłam ? - zapytała i się od niego odsunęłam
- Cieszę ale jestem zaskoczony - odpowiedział - Dlaczego wróciłaś ? - zapytał a ja nie wiedziałam co powiedzieć. Prawdę czy kłamstwo?
- Może wejdziemy ? - zapytałam żeby zmienić temat on się tylko uśmiechnął i otworzył szerzej drzwi. Uśmiechnęłam się i weszłam do środka. Rozejrzałam się po domu nikogo nie było.
- Jesteś sam ? - zapytałam i spojrzałam na niego
- Tak - odpowiedział - Ramollo i Olga pojechali na krótkie wakacje a Jade jest w SPA - wyjaśnił i udał się do kuchni - Chcesz coś do picia ? - zapytał z uśmiechem
- Nie dziękuje - odpowiedziałam - Jeśli pozwolisz chciałabym się przejść - dodałam
- Dobrze. A czemu Tomas nie przyjechał z Tobą ? - zapytał. I co ja mam odpowiedzieć, przecież nie mogę powiedzieć prawdy wtedy wyjdzie na jaw, że miał rację.
- yyy musiał zostać, bo ma jakieś ważny projekt - odpowiedziałam na szybko oby tylko się nie zorientował, bo Tomas przecież nigdzie nie pracował.
-Taki z niego pracuś - powiedział i się zaśmiał
- Kto by pomyślał - odpowiedziała ze sztucznym śmiechem - To ja już pójdę - dodałam pocałowałam go w policzek i udałam się na górę do mojego starego pokoju. Zaniosłam swoje walizki na górę. Kiedy weszłam do środka uderzyła mnie fala wspomnień. Wszystkie chwile spędzone z przyjaciółmi, imprezy, wyjazdy, spacery i nawet kłótnie. Czasami chciałabym cofnąć czas i powrócić do tych czasów. Podeszłam do mojego starego biurka i spojrzałam na zdjęcie moich przyjaciół. Uśmiechnęłam się na sam ich widok. Po chwili się ogarnęłam i zeszłam z powrotem na dół. Złapałam szybko moją torebkę i wyszłam z domu. Postanowiłam udać się do parku. Tam zawsze zapominam o złych chwilach. Nadal do mnie nie dociera, że przez tak długi czas Tomas mnie oszukiwał. Codziennie powtarzał mi jak mnie kocha ile dla niego znaczę a ja jak głupia mu wierzyłam. Pewnie jeszcze do tego wszystkiego mnie zdradzał. Kiedy tak rozmyślałam zauważyłam pewno dziewczynę strasznie podobną do Fran. Chwili to jest ona. Chciałam do niej podejść ale weszła do jakiegoś domu. Może ona tam mieszka. Bez zastanowienia podeszłam do drzwi i zapukałam. Po krótkim czasie otworzyłam mi Włoszka. Kiedy mnie zobaczyła zamurowało ją.
- Cześć - powiedziałam z uśmiechem
- Violetta ? - zapytała nie dowierzają a ja pokiwałam twierdząco głową  - Kiedy wróciłaś ? - zapytała po chwili
- Dzisiaj a właściwie nie dawno - odpowiedziałam i wtedy do Fran podreptał jakiś mały chłopczyk w słodkim pajacyku jak na moje oko miał jedenaście miesięcy. Spojrzałam na niego z uśmiechem - Kto to jest ? - zapytałam
- To jest Jorge, mój syn - odpowiedziała z uśmiechem i wzięła go na ręce.
- Kochanie z kim rozmawiasz - odezwał się ktoś ze środka. Wydawała mi się, że znam skądś ten głos. Nagle moim oczom ukazał się Leon.
*****
Taka mała zapowiedź One Shot'a. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Będzie kilka części ale nie jestem pewna ile. I od razu mówię, że nie odwieszam bloga. Po prostu kiedyś to napisałam ale zapomniałam opublikować. Przepraszam za błędy.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 18: Czemu nie

Leon
Otworzyłem drzwi i zamarłem. Widok, który tam zobaczyłem zwalił mnie z nóg. Wybita szyba, porozwalane krzesła, pełno jakiś latających piór i co najlepsze Maxi przywiązany do krzesła.
- Co tu się stało ? - zapytałem z otwartymi ustami - I gdzie jest Bella ? - dodałem po chwili
- Ta mała wredna dziewczynka? - zapytał trochę zdenerwowany a ja pokiwałem głową - To ona mnie związała i zostawiła bez jedzenia a co gorsza picia - dodał z pretensjami na co ja się zaśmiałem
- Związała cię ? - zapytałem ze śmiechem - Przecież to jest siedmioletnia dziewczynka a ty jesteś dorosłym facetem - mówiłem śmiejąc się
- To jest czyste zło - powiedział oburzony - A teraz mnie rozwiąż - krzyknął i zaczął się szarpać. Bez słowa podszedłem do niego i zacząłem rozwiązywać sznury. Violetta tylko stała w drzwiach i się śmiała z zaistniałej sytuacji.
- A gdzie ona w ogóle jest ? - zapytałem ponownie
- Powinna być na górze - odpowiedział i wstał z krzesła
- Mam jeszcze jedno pytanie. Skoro byłeś związany to jak do mnie zadzwoniłeś ? - zapytałem, bo strasznie mnie to interesowało
- Związała mnie po tym jak do ciebie zadzwoniłem - odpowiedział
- Weź ty się lepiej zapisz na siłownię - odezwała się ze śmiechem Violetta.
- A żebyś wiedziała, że się zapiszę - powiedział - A teraz wybaczcie ale muszę iść do domu, do swojej narzeczonej - dodał i już wychodził - I więcej z nią nie zostaję - skończył i wyszedł a my zaczęliśmy się śmiać z Violettą. Po chwili jednak się opanowaliśmy i poszliśmy razem na górę do Belli. Zajrzeliśmy do pokoju, w którym śpi. Siedziała na łóżku i oglądała jakąś książkę.
- Cześć - odezwałem się po chwili a ona na mnie spojrzała i się uśmiechnęła po czym wstała i podeszła do mnie.
- Nareszcie wróciłeś - krzyknęła i mnie  przytuliła - Jak mogłeś mnie z nim zostawić - dodała - Wiem, że na dole jest straszny bałagan ale ja go posprzątam tylko nie zostawiaj mnie z nim więcej - dopowiedziała nadal mnie tuląc a ja nic nie mówiłem - Jesteś na mnie zły ? - zapytała i spojrzała na mnie
- Nie, ale mam tylko jedno pytanie jak ty go związałaś ? - odpowiedziałem ze śmiechem
- To nie było nic trudnego - zaśmiała się - Jest strasznie naiwny - dodała i usiadła na swoim łóżku
- Ty się nie rozsiadaj, bo idziemy to sprzątać - powiedziałem a ona niechętnie wstała i wyszła z pokoju.

*Dwie godziny później*

Nareszcie skończyliśmy sprzątać ten cały bałagan. Na szczęście jeszcze dzisiaj wstawili nam nową szybkę w końcu ma się te znajomości. Gdyby nie pomoc Violetty pewnie zajęło by to nam więcej czasu. Będę musiał jej to jakoś wynagrodzić. Podszedłem po cichu do Violetty i objąłem ja w tali po czym pocałowałem w policzek.
- A to za co ? - zapytała z uśmiechem
- Za nic, po prostu chciałem się do ciebie przytulić i cię pocałować - odpowiedziałem a ona się odwróciłam i spojrzała na mnie - Też cię kocham - odezwałem się za nim coś powiedziała.
- A skąd wiesz, że akurat to chciałam powiedzieć ? - zapytała zdziwiona
- Widzę to w twoich oczach - powiedziałem a ona mnie pocałowała
- Co dzisiaj robimy ? - zapytała kiedy się od siebie odsunęliśmy
- A co chcesz robić ?
- Wszystko jedno ważne, żeby z tobą
- To może pójdziemy do kina - odezwała się Bella, która niespodziewanie znalazła się obok nas. Popatrzyliśmy na siebie z Violettą.
- Czemu nie - powiedzieliśmy na równi i się zaśmialiśmy. Po chwili poszliśmy we trójkę do mojego samochodu. Ruszyliśmy do kina, po drodze zastanawialiśmy się jaki wybrać film. Był to spory problem, bo każdy chciał iść na coś innego. Jednak po dość długiej kłótni zdecydowaliśmy, że pójdziemy na film, który chce obejrzeć Bella. Kiedy dojechaliśmy od razu wyszliśmy z auta i skierowaliśmy się do budynku. Podszedłem do okienka i kupiłem bilety. Po kilku minutach weszliśmy do sali, zajęliśmy swoje miejsce i już po chwili oglądaliśmy wybrany film. Ten cały film w ogóle nie miał sensu. W połowie filmów przyznam się, że zasnąłem. Jednak nie trwało to zbyt długo, bo Violetta mnie obudziła i się we mnie wtuliła co mi nie przeszkadzało. Nareszcie skończył się film i wyszliśmy z pomieszczenia.
- Idziemy na lody ? - zapytała szczęśliwa Bella. Zgodziliśmy się i pojechaliśmy do galerii handlowej obok  na najlepsze lody w mieście. Zajęliśmy miejsca w lodziarni i zamówiliśmy lody. Po krótkiej chwili kelner przyniósł nam zamówienie. Kiedy skończyliśmy jeść wyszliśmy z lodziarni i udaliśmy się na małe zakupy. Violetta zabrałam Belle do sklepów z dziecięcymi artykułami a ja poszedłem się przejść. Nagle na kogoś wpadłem. Już miałem nawrzeszczeć na tę osobę ale spostrzegłem, że jest nie pewna szatynka. Spojrzałem w jej oczy, dobrze wiedziałem kim ona jest i jak wiele dla mnie znaczyła.
- Laura ? - zapytałem dla pewności
- Cześć Leon - powiedziała i niepewnie się uśmiechnęła. Staliśmy i patrzyliśmy na siebie. Żadne z nas się nie odzywało - Przepraszam cię, ja już pójdę - odezwała się jako pierwsza i już odchodziła
- Poczekaj - zawołałem z nią a ona się odwróciła - To, że nie jesteśmy razem nie znaczy, że mam traktować się jak nieznajomi - powiedziałem, uśmiechnąłem się i podszedłem do niej
- Tylko, że ja nie potrafię - powiedziała i spuściła głowę
- Ale dlaczego? - zapytałem zdziwiony
- Bo cię kocham, rozumiesz. Nie potrafię patrzeć na ciebie i nie móc się do ciebie przytulić, pocałować. Wiem, że źle zrobiła zdradzając cię ale już tego nie zmienię. Nawet nie wiesz jak bardzo tego żałuje, jak tęsknie za tobą, za twoimi ramionami, pocałunkami, uśmiechem i tym jak na mnie patrzyłeś ... - mówiła płacząc, ale jej przerwałem, bo ją do siebie przytuliłem - Przepraszam Leon - dodała mocząc mi koszulę po czum się we mnie wtuliła. Staliśmy w swoich objęciach i nagle usłyszałem jak ktoś chrząka za moimi plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem wkurzoną Violettę.
- Ja ci to ...
- Wiedziała, że nadal coś do niej czujesz - powiedziała - Nienawidzę cię - dodała i pobiegła z płaczem
- Violetta! - krzyknąłem  ale nie zwracała na to uwagi.
**********************
Beznadziejny ale jest i się cieszcie. Nie wiem kiedy będzie następny. Nie mam po prostu żadnego pomysłu na ciąg dalszy tej historii dlatego dla waszego dobra na czas nie określony zawieszam bloga. Jak wróci mi wena to dodam coś. Historia na tamtym blogu będzie kontynuowana, bo ma co do  niej plany. Dziękuję za to, że jesteście i czytacie mojego bloga. Przepraszam za błędy.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 17: Maxi się stał

Violetta 
Wstałam dzisiaj w niesamowicie dobrym humorze. Rozejrzałam się po pokoju by upewnić się, że to co się wczoraj wydarzyło nie było snem. Na samo wspomnienie wczorajszego pocałunku uśmiechnęłam się do siebie ale czy to oznacza, że znowu jesteśmy razem. Niechętnie wstałam z łóżka, przeciągnęłam się i udałam do kuchni z nadzieją, że będzie tam Leon. Nie myliłam się, stał przy blacie i coś gotował.
- Hej - odezwałam się a on spojrzał na mnie z uśmiechem
- Cześć - powiedział i podszedł do mnie - Jak się spało ? - zapytał i pocałował mnie w policzek
- Dobrze, bardzo dobrze - odpowiedziała z uśmiechem
- Cieszę się - odezwał się i zbliżył swoje usta do moich - Mogę ? - wyszeptał mi prosto w usta a ja tylko się uśmiechnęłam. Kiedy miał mnie już pocałować do kuchni wbiegła podskakując i śpiewając Bella. Odsunęliśmy się szybko od siebie i spojrzeliśmy zdziwieni na nią. A ona tylko się uśmiechnęła podbiegła do Leona przytuliła go a następnie mnie.
- Co ty taka szczęśliwa ? - zapytał ją Leon a ona się tylko zaśmiał i wybiegła z kuchni. Spojrzał na mnie a ja wzruszyłam ramionami - Jemy ? - zapytał i podszedł do blatu. Nic nie odpowiedziałam tylko podeszłam do niego.
- Chyba coś nam przerwała - powiedziałam i przybliżyłam się do niego. On się tylko uśmiechnął i złożył na moich ustach czuły ale niestety krótki pocałunek - Tęskniłam za tym - oznajmiłam mu kiedy się od siebie oderwaliśmy. Uśmiechnęłam się do niego a on mnie przytulił - Leon ... - zaczęłam a on na mnie spojrzał - Czy my jesteśmy razem ? - zapytałam niepewnie.
- A chcesz ? - odpowiedział pytaniem na pytanie
- Bardzo - powiedziałam a on mnie pocałował - Kocham cię - dodałam i spojrzałam na niego.
- Ja ciebie też - odpowiedział - Podwieźć cię do domu ? - zapytał po chwili
- A co chcesz się mnie już pozbyć ?
- Nie ale musimy iść do firmy
- No dobra - powiedziałam niechętnie i się od niego odsunęłam - A co z Bellą, zabierzesz ją ze sobą ? - zapytałam zaciekawiona
- Nie, pomyślałem, że zadzwonię do Maxi'ego żeby się nią zajął
- Na prawdę chcesz ją zostawić pod opieką Maxi'ego ?
- Nie mam wyjścia - powiedział niechętnie i poszedł do jadalni. Zjedliśmy w trójkę śniadanie. Muszę przyznać, że czułam się jakbyśmy byli prawdziwą rodziną. Co chwilę zerkałam na Leona a on obdarowywał mnie swoim pięknym uśmiechem. Po skończonym śniadaniu posprzątaliśmy po sobie i poszliśmy się ubrać, założyłam ciuchy, w których byłam ubrana wczoraj.
- To ja już pojadę do siebie - odezwałam się i zmierzałam do drzwi
- Czekaj odwiozę cię - powiedział Leon i już łapał za kluczki od samochodu
- Nie, nie trzeba mam tutaj samochód - odpowiedziałam pocałowałam go w policzek i już wychodziłam - Co? - zapytałam kiedy mnie zatrzymał nic nie odpowiedział tylko namiętnie pocałował mnie w usta.
- Do zobaczenia w firmie - powiedział i jeszcze raz mnie pocałował. Uśmiechnęłam się do niego, pomachałam Belli i wyszłam z jego domu.
Leon 
Jestem niesamowicie szczęśliwy znowu jestem z Violettą. Mogę bez żadnego pretekstu się do niej przytulić i ją pocałować. Czuje, że teraz między nami będzie dobrze tak jak sobie zaplanowałem przed rozstaniem. Mam nadzieję, że teraz nic nie stanie nam na drodze.
- Leon! - krzyknęła na mnie Bella
- Czemu krzyczysz ? - zapytałem
- Bo stoisz w miejscu i gapisz się na drzwi - odpowiedziała i się zaśmiała - Co dzisiaj robimy ? - zapytała
- Ja idę do firmy a ty zostajesz w domu z Maxim
- Kim ?
- Zaraz się dowiesz i idź do siebie jak przyjdzie to cię zawołam - powiedziałem a ona pobiegła do pokoju. Wziąłem telefon i wybrałem numer do mojego nieogarniętego kumpla.
M: Halo?
L: Mam do ciebie sprawę
M: To coś nielegalnego ?
L: Nie
M: Okej to mów
L: Zajmiesz się dzisiaj Bellą jak ja będę w firmie?
M: Oo super kupiłeś sobie kota
L: Nie, nie mam żadnego kota
M: Tylko mi nie mów, że to pies
L: To jest człowiek
M: Mam ci pilnować nowej laski
L: To jest siedmioletnia dziewczynka
M: Co ty pedofilem jesteś ?
L: Posłuchaj to jest mała dziewczynka, którą tymczasowo u mnie mieszka
M: Aha, mogłeś tak od razu zaraz będę - powiedział i się rozłączył. Udałem się do pokoju Belli aby powiedzieć jej, że zaraz przyjdzie do niej ,,nowy kolega''
- Chodź zaraz przyjdzie Maxi - zwróciłem się do małej
- A kto to w ogóle jest ? - zapytała siadając na łóżku
- Takie duże dziecko, dogadasz się z nim - odpowiedziałem i się zaśmiałem
- I chcesz mnie z nim zostawić ?
- Nie ma innego wyjścia - opowiedziałem i wtedy zadzwonił dzwonek. Poszedłem otworzyć a Bella poszła za mną. Otworzyłem drzwi i ujrzałem Maxi'ego w stroju klowna.
- Ktoś zamawiał klowna ? - zapytał z uśmiechem a Bella spojrzała na mnie z miną ,, Serio? Z nim chcesz mnie zostawić''
- Wejdź - powiedziałem i zaprosiłem go do środka a ona wszedł zadowolony. Podszedł do małej.
- A więc to ty jesteś tą dziewczynką. Chcesz zwierzątko z balonika - zwróciła się a ona znowu spojrzała na mnie tym razem z miną typu ,, Żartujesz sobie ? " nic nie powiedziałem tylko się zaśmiałem.
- Idę do firmy wrócę za jakieś dwie godziny - odezwałem się i już wychodziłem, ale zatrzymała mnie Bella
- Nie zostawiaj mnie z nim - szepnęła mi na ucho zaśmiałem się, pocałowałem ją w policzek i wyszedłem. Pojechałem jak najszybciej do firmy by zobaczyć Violettę. Minęła tylko godzina a ja już się za nią stęskniłem. Wszedłem do budynku i skierowałem się do naszego biura, ale niestety przed samymi drzwiami przy swoim biurku siedziała ta nowa asystenta. Jak ona miała? Sara.
- Dzień Dobry - przywitałem się niechętnie
- Pan Leon, jak miło Pana znowu widzieć, muszę przyznać, że tęskniłam za Panem - odpowiedziała mi i wstał ze swojego miejsca ja tylko uśmiechnąłem się sztucznie i już wchodziłem, ale ona mnie zatrzymała.
- Coś się stało ? - zapytałem spokojnie chociaż byłem troszeczkę zdenerwowany. Ona nic nie powiedziała tylko podeszła do mnie i odpięła mi guzik od koszuli - Co ty robisz? - zapytałem wkurzony, odsunąłem się i zapiąłem guzik
- Jak to co romans z szefem - odpowiedziała i znowu podeszła
- To sobie znajdź innego szefa, bo ze mną romansu nie będzie - powiedziałem i udałem się do drzwi ale zatrzymałem się i odwróciłem do niej - A i lepiej nie kombinuj żadnych zagrań, bo to się źle dla ciebie skończy - dodałem i mrugnąłem do niej
- Ja tak łatwo nie odpuszczę - powiedziała i oparła się o biurko
- A powinnaś - odpowiedziałem i podszedłem do niej - Ja jestem miły, ale do czasu więc lepiej uważaj - dodałem i tym razem wszedłem do biura. W pomieszczeniu znajdowała się Violetta na szczęście stała tyłem do mnie. Najciszej jak potrafiłem podszedłem do niej, objąłem ją w tali i delikatnie pocałowałem w szyję.
- Cześć Śliczna - wyszeptałem do ucha
- Laluś wrócił - powiedziała i położyła swoje ręce na moich - Tęskniłam - dodał i oparła głowę o mój tors - Czemu tak późno - zapytała nadal stojąc tyłem do mnie
- Musiałem sobie porozmawiać na poważnie z naszą asystentką - odpowiedziałem
- O czym ? - zapytała i odwróciła się do mnie
- Niczym ważnym - powiedziałem - Ale pamiętaj jak będzie ci coś mówiła o mnie to zignoruj to - dodałem i pocałowałem ją w usta
- A czemu czyżbyś narozrabiał - zapytała z uśmieszkiem
- Nie tylko ta twoja asystentka ma na mnie ochotę - odpowiedziałem a ona zrobiła wielkie oczy - Ale spokojnie już sobie z nią porozmawiałem - dodałem, cmoknąłem ją w policzek i usiadłem przy swoim biurku a Violetta podeszła i usiadła mi na kolanach.
- Na pewno ty i ona...
- Na pewno - przerwałem jej
- Nie chcę cię stracić
- I nie stracisz, no chyba, że ..
- No chyba, że co ? - zapytała zdenerwowana
- No chyba, że sama będziesz chciała się mnie pozbyć
- Nigdy, za bardzo cię kocham - powiedziała i mnie namiętnie pocałowała.
- Może zajmiemy się pracą
- Nie, wolę zająć się tobą - odpowiedziała i zaczęła mnie całować ja tylko oddawałem pocałunki. I jak na złość zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz dzwonił Maxi.
M: Leon?
L: Co jest?
M: Przeszkadzam ?
L: Tak i to bardzo
M: Mam do ciebie takie jedno pytanko
L: To je zadaj
M: Co byś zrobił gdyby twój dom się spalił ?
L: Spaliłeś mi dom ? - zdenerwowałem się
M: Nie spokojnie
L: To po co dzwonisz ?
M: A nic tylko wybiłem ci okno. Cześć
L: Co? Maxi, czekaj nie rozłączaj się - powiedziałem a w odpowiedzi usłyszałem tylko sygnał przerwanego połączenia.
- Co się stało ? - zapytała słodkim głosikiem Viola
- Maxi się stał - odpowiedziałem wkurzony a ona pocałował mnie w policzek - Jedziesz ze mną ? - zapytałem z nadzieją w głosie.
- Jak do ciebie to tak - odpowiedziała i wstała z moich kolan. Poczyniłem to samo i razem wyszliśmy z biura trzymając się za ręce. Nasz asystentka się zdziwiła gdy nas zobaczyła.
- Odwołaj wszystkie spotkania - zwróciłem się do niej
- A jaką będę miał nagrodę ? - zapytała uwodzącym głosem i przeszyła mnie wzrokiem na co Viole chyba się troszeczkę zdenerwowała.
- Leon chodź musimy dokończyć to co zaczęliśmy - odezwała się Violetta, podeszła do mnie i zaczęła bawić się guzikami po czym złapała za  koszulę i pocałowała namiętnie. Pogłębiłem pocałunek ale po chwili się od siebie oderwaliśmy. Spojrzeliśmy w miejsce, w którym nie dawno stała Sara. Zaśmialiśmy się, chwyciliśmy się i wyszliśmy z budynku. Wsiadłem do mojego samochodu a Violetta po chwili  uczyniła to samo. Ruszyłem dość szybo aby jak najprędzej być na miejscu. Po chwili dojechaliśmy, wysiadłem, poczekałem na moją Violę i razem udaliśmy się do mojego domu. Otworzyłem drzwi i zamarłem.
******************************
Kolejny rozdział, nie zbyt ciekawy. Nie wiem co pisać w notatce pod rozdziałem gdyż jest zbyt późno i mój mózg już nie za bardzo działa. Przepraszam z błędy, za późno jest żebym je sprawdziła. Pozdrawiam i komentujcie.
Ps: Jeśli komuś nie podoba się nagłówek to już nie moja wina. To jest tylko dodatek na tym blogu najważniejsze są rozdziały i ich treść

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 16: Chodź poznasz Belle

Leon
Znajdowałem się w krainie Morfeusza kiedy ktoś nagle zaczął skakać po moim łóżku. Szybko otworzyłem oczy i zorientowałem się, że to Bella. Kiedy zauważyła, że już nie śpię usiadła obok mnie i patrzyła z uśmiechem.
- Coś się stało ? - zapytałem zaspanym głosem a ona pokiwała przecząco głową - To po co mnie budzisz ? - dodałem i wstałem do pozycji siedzącej.
- Nudzi mi się - odpowiedziała zadowolona
- I tylko dlatego mnie budzisz ?
- Nie, jestem trochę głodna - powiedziała i spuściła głowę. Natomiast ja zaśmiałem się pod nosem i wstałem z łóżka. Udałem się pod drzwi a ona nadal siedziała i mnie obserwowała.
- Idziesz? - zapytałem z uśmiechem a ona podbiegła do mnie i razem udaliśmy się do kuchni robić śniadanie - To na co masz ochotę ? -odezwałem się z uśmiechem
- Naleśniki - krzyknęła i się zaśmiała
- Z bitą śmietaną i owocami ? - zapytałem a ona kiwnęła głową.
- Mogę ci pomóc ? - odezwała się nieśmiało i podeszła
- Jasne - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do niej. Zaczęliśmy przygotowywać dla nas śniadanie. Nie obyło się bez ciągłego nawijania Belli. Po piętnastu minutach skończyliśmy i zasiedliśmy do stołu.
- Leon ? - zaczęła niepewnie a ja popatrzyłem na nią pytająco - Ja nie chce wracać do domu, wolę zostać tutaj z tobą - powiedziała smutna a ja wstałem z miejsca, podszedłem do niej, kucnąłem  i spojrzałem.
- Jeśli chcesz to możesz przez jakiś czas ze mną zostać a później zobaczymy co dalej - odpowiedziałem natomiast on uśmiechnęła się do mnie po czym przytuliła - Dobra a teraz zajadaj, bo zaraz będziemy jechać  - dodałem kiedy się ode mnie odsunęła
- A gdzie? - zapytała radośnie
- Na początek pojedziemy do supermarketu, później do galerii kupić ci jakieś ubrania no a później się zobaczy - odpowiedziałem na co ona zaczęła się uśmiechać. 
Federico
Dzisiaj mam swój ostatni koncert. Postanowiłem zrobić sobie przerwę z karierą. Jestem młody, muszę się wyszaleć i ustatkować. Zakochać ze wzajemnością, no właśnie czemu ja byłem taki głupi i wyznałem jej co do niej czuję, mogłem się domyślić, że nic z tego nie będzie.
- 20 sekund ! - krzyknął operator. Wstałem z krzesła, uśmiechnąłem się do siebie i wyszedłem z garderoby. Udałem się za kulisy, założyli mi mikrofon i poprawili ubranie. Operator pokazał mi gestem ręki, że zostało pięć sekund. 5, 4, 3 ,2 - odliczałem sobie w myślach.
- Zaczynamy - powiedziałem po chichu do siebie i wjechałem windą na scenę. Usłyszałem piski i swoje imię wykrzykiwane przez fanów. Z głośników zaczęła lecieć pierwsza piosenka. Zaczęło się show. Występ trwał przez półtorej godziny. Nie wiem czemu ale trudno mi się pożegnać z fanami i karierą.
- Jesteście świetni. Dziękuję. Do zobaczenie - powiedziałem do publiczności i już schodziłem ze sceny ale nagle zaczęła lecieć piosenka. Co jest ? - pomyślałem. Popatrzyłem na operatora, który puszcza podkład a ona się tylko do mnie uśmiechną. Usłyszałem piękny i dobrze znany mi głos, odwróciłem się i ujrzałem  Ludmiłę, która śpiewała piosenkę z czasów Studio. Podszedłem do niej popatrzyłem na nią po czym kontynuowałem z nią. Zapomniałem już jak ona pięknie śpiewa. Niestety nadszedł moment, w którym piosenka się skończyła. Patrzyliśmy na siebie z uśmiechem.
- Ja też cię kocham - odezwała się i mnie pocałowała i wtedy usłyszeliśmy piski i krzyki publiczności. Po chwili oderwaliśmy się od siebie i zeszliśmy ze sceny trzymając się za ręce. Udaliśmy się do mojej garderoby by na spokojnie porozmawia.
- Ludmiła ... - zacząłem ale ona mi przerwała
- Kocham cię rozumiesz
- To dlaczego wtedy nic nie powiedziałaś?
- Byłam w szoku i nie wiedziałam co mam zrobić
- Naprawdę mnie kochasz? - zapytałem dla pewności a ona mnie pocałowała bardzo namiętnie.
- Taka odpowiedź ci wystarczy ? - zaśmiała się a ja ją pocałowałem. Oderwaliśmy się ode siebie, patrzyliśmy z uśmiechem i miłością.
Violetta
Skończyłam właśnie pracę i jestem w swoim samochodzie. Dzisiejszy dnień był niesamowicie nudny a wytłumaczenie jest jedno, nie było Leona. Postanowiłam, że wpadnę do niego na chwile zobaczyć jak się czuje. No ale czy wtedy nie będę nachalna. Nie ważne pojadę do niego. Zaparkowałam, wysiadłam i zdecydowanym krokiem udałam się w stronę jego mieszkania. Zapukałam i już po chwili w drzwiach staną Leon, w fartuchu i cały umorusany z mąki.
- Troszkę się ubrudziłeś - powiedziałam ze śmiechem
- Bardzo śmieszne, wejdziesz? - zapytał i otworzył szerzej drzwi. Z gracją weszłam do środka i rozejrzałam się po pomieszczeniu.
- Co cię do mnie sprowadza ? - odezwał się po czym wytarł swoją twarz z mąki. 
- Przyszłam cię odwiedzić - odpowiedziałam - A co przeszkadzam ? - zapytałam a ona spojrzał na mnie z uśmiechem i chciał już coś powiedzieć.
- Leoś - krzyknął ktoś z kuchni a ja spojrzała na niego
- Chodź poznasz Belle - powiedział i pociągnął mnie do kuchni. Szybki jest już sobie znalazł kolejną dziewczynę
- Violetta poznaj Belle - odezwał się a mi ukazała się śliczna mała dziewczynka.
- Cześć - powiedziałem a ona się uśmiechnęła
- Hej, pomożesz nam ? - zapytała i podała mi fartuch
- Jasne z miłą chęcią - odpowiedziałam i wzięłam fartuch, który po chwili zaczęłam zakładać - Pomożesz mi ? - zapytałam Leona, bo nie mogłam sobie poradzić z zawiązaniem sznurka. On nic nie powiedział tylko podszedł i zawiązał mi go powolnym ruchem. Kiedy skończył odwróciłam się do niego przodem i spojrzałam w oczy. 
- Dziękuje - powiedziałam spokojnym, łagodnym głosem po czym pocałowałam w policzek. Wróciliśmy do pieczenia babeczek. Bawiliśmy mu się przy tym niesamowicie. Tylko zastanawia mnie jedno. Kim dla Leona jest ta mała dziewczynka ? Później go oto zapytam ale czy powinnam. Siedzimy właśnie u niego na kapanie i zajadamy się przygotowanymi babeczkami oraz oglądamy film. Oczywiście Leon uparł się na horror co spodobało się Belli. Usiadła zadowolono obok bruneta i co jakiś czas się w niego wtula ze strachu. Kiedy film się skończył wyłączyliśmy telewizor, Bella poszła się chyba wykąpać a Leon udał się do kuchni zrobić nam coś do picia. Gdy wrócił usiadł obok mnie, podał kubek i szczerze się uśmiechnął.
- Mogę cię o coś zapytać? - odezwałam się i usiadłam tak by moc patrzeć na niego bez obracania głowy 
- Jasne pytaj
- Kim dla ciebie jest Bella ?
- Jest moją córką - odpowiedział a ja wytrzeszczyłam oczy na co on zaczął się śmiać - Żartowałem - dodał z uśmiechem. Po chwili jednak zaczął mi opowiadać o tym jak ją spotkał, czego się dowiedział i wszystko. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwile i nagle do salony wbiegła Bella, która wskoczyła na kolana do Leona.
- Mogę z wami posiedzieć ? - zapytała słodkim głosikiem
- Jeśli masz ochotę - odpowiedział Leon do niej z uśmiechem.
- A wy jesteście razem ? - zapytała ucieszona Bella, spojrzeliśmy na siebie z Leona.
- Nie, nie jesteśmy - odpowiedziałam
- Dlaczego nie jesteście razem ? - dopytywała a my z Leonem znowu na siebie spojrzeliśmy.
- No właśnie dlaczego nie jesteśmy - zwrócił się do mnie a ja wzruszyłam ramionami na co on się uśmiechnął a na moich policzkach powstały rumieńce. Bella szepnęła coś na ucho Leonowi a on się uśmiechnął. 
- Chcesz zostać na noc ? - zapytała dziewczynka
- No nie wiem - powiedziałam a ona wstała z kolan Leona i podeszła do mnie.
- Zgódź się proszę, proszę, proszę - zaczęła mnie błagać spojrzałam na bruneta a ona kiwnął mi głową żebym się zgodziła. 
- Dobrze zostanę - uległam
- Tak, tak, tak - ucieszyła się i zaczęła skakać - To ja idę spać, dobranoc - dodał, pocałowała Leona w policzek i pobiegła do pokoju.
- Urocza jest - odezwałam się a on mi przytaknął i się uśmiechnął.
- Idziemy spać ? - zapytał i wstał a ja poczyniłam to samo. Zaprowadził mnie do swojej sypialni i stanął przed szafą. Zaczął w niej grzebać i w końcu wyciągnął koszulkę, którą kiedyś ode mnie dostał. Podał mi ją i się uśmiechnął.
- Nadal ją masz ? - zapytałam przyglądając się jej
- Nie mógłbym jej wyrzucić jest zbyt wartościowa sentymentalnie - odpowiedział po czym się uśmiechnął a mi zrobiło się ciepło na sercu. Bez zastanowienia pocałowałam go w policzek.
- Pójdę się przebrać - odezwałam się i wyszłam z pokoju. Udałam się do łazienki, zamknęłam drzwi i zsunęłam się po nich z uśmiechem na twarzy. Po chwili się ogarnęłam, obmyłam twarz i ubrałam się w koszulkę od Leona. Wyszłam z łazienki i akurat spotkałam na korytarzu Leona.
- Ślicznie ci w mojej koszulce - odezwał się z zmierzył mnie wzrokiem.
- Wiem -odpowiedziałam i przeszłam obok niego kręcąc tyłkiem. Weszłam do pokoju.
- Przestaniesz to robić ? - zapytał idąc za mną z uśmiechem
- Ale o co ci chodzi ?  - udawałam, że nie wiem o co mu chodzi
- Prowokujesz mnie - odpowiedział i podszedł do mnie a ja się zaśmiałam.
- Trudno - droczyłam się z nim - A teraz mógłbyś wyjść, bo chcę iść spać - dodałam z uśmiechem. On odwrócił się i udał w stronę drzwi, już wychodził ale zatrzymał się i obrócił w moją stronę.  Spojrzałam na niego pytająco a on podszedł do mnie, złapał w tali, przyciągnął do siebie i namiętnie pocałowała. Mimo zdziwienia odwzajemniłam pocałunek. Po chwili odsunął się ode mnie i spojrzał w moje oczy.
- Dobranoc - powiedział i już wychodził
- Zaczekaj - zatrzymałam go a on się odwrócił i spojrzał pytająco - Dlaczego mnie pocałowałeś ? - zapytałam zaciekawiona a Leon pomyślał chyba, że jestem wkurzona na niego oto.
- Bo tego pragnąłem - odpowiedział i podszedł bliżej - Jesteś na mnie zła ? - zapytał
- Nie, po prostu znowu mnie pocałuj - powiedziałam a ona podszedł do mnie i ponownie wbił się w moje usta. Pogłębiałam pocałunek, chciałam w nim wyrazić jak bardzo mi go brakowało. Można było wyczuć to samo ze strony Leona. Po kilku minutach oderwaliśmy się od siebie, bo zabrakło nam tlenu.
- Kochasz mnie ? - zapytał patrząc mi w oczy
- Kocham nawet nie wiesz jak bardzo - odpowiedziałam i wtuliłam się w jego tors.
- Ja też cię kocham i nigdy nie przestałem - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy na co się uśmiechnęłam - Dobranoc Smerfetko - dodał i już wychodził.
- Nie zostaniesz ze mną ? - zapytałam smutna a ona podszedł do mnie
- Chciałbym ale lepiej będzie jak pójdę do siebie. Dobranoc - wyszeptał mi do uch po czym delikatnie pocałował w policzek.
- Dobranoc Lalusiu - powiedziałam kiedy już wychodził z pokoju. Zamknął za sobą drzwi a ja zaczęłam się kręcić w kółko i upadłam na łóżko. Zamknęłam oczy i już po chwili znajdowałam się w krainie Morfeusza.
*********************************
Macie rozdział długo wyczekiwany. Proszę bardzo jest Leonetta i Fedmiła. Trochę zajęło mi pisanie tego rozdziału no ale zapomniałam jaki miałam pomysł na ten rozdział ale na szczęście zapisałam sobie w wszystko w skrócie. Przepraszam z błędy ale jest za późno i nie chce mi się sprawdzać.